O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      


wtorek, 18 grudnia 2007
Powrót taty na emigracji

Od kilku tygodni "Gazeta Wyborcza" prowadzi z czytelnikami dyskusję o ojcach. Próbujemy dociec skąd wziął się kryzys ojcostwa w Polsce.
Czekamy również na głosy Polaków za granicą - jak wygląda „Powrót taty” na emigracji.

Wybrane teksty z cyklu:
Proponujemy narodową terapię "Powrót taty"
Kaci i kastraci

pozostałe teksty cyklu
Blog Powrót taty (listy od czetlników)

E-mail: powrot.taty@gazeta.pl

10:52, mwalendziewska , Od redakcji
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 grudnia 2007
Niech się wydarzy cud, bo może tamta pani już wyjechała?

Przed tygodniem GW opisywała niespotykany do tej pory optymizm Polaków i skalę oczekiwań wobec Donalda Tuska. Aż 28 proc. ankietowanych sądzi, że za rok im i ich rodzinom będzie się żyło lepiej; ledwie 10 proc. obawia się pogorszenia swojej sytuacji .

O tym, że lepiej będzie w polityce i w gospodarce - uważa ponad 40 proc. Polaków. Pesymistów jest ledwie kilka procent. To poziom optymizmu nienotowany od początku lat 90. Piotr Pacewicz zastanawiał się, czy Tusk powinien łapać się za głowę?

Dla przypomnienia, oto sonda uliczna zrobiona przez znajomego dziennikarza na dzień po wyborach. Polecam ostatnią wypowiedź pani, która mówi, że nie chce za miesiąc wyjeżdżać .

 

Wiele zachodu o Kartę

Nowy rząd, nowy sposób na Polskę, nowy styl w polityce zewnętrznej, jednocześnie wiele starych problemów, niedokończonych spraw. Rząd PO-PSL wśród nich musi zająć się Kartą Praw Podstawowych.
Karta jest dokumentem, który zbiera (nie ustanawia) prawa obywatela Unii Europejskiej. Wiele z jej zapisów istnieje już w Konwencji Praw Człowieka, Europejskiej Karcie Socjalnej Rady Europy i innych.
Rząd Jarosława Kaczyńskiego zadeklarowało, że Karty nie przyjmie, a na pewno nie z rozdziałem "Solidarność". Oficjalnym powodem miała być obawa przed przymusem zalegalizowania związków homoseksualnych. Mowa o tym jest jednak w innym rozdziale niż "Solidarność". Pojawiły się zatem zarzuty, że rząd boi się, że będzie musiał podwyższyć standardy ochrony praw socjalnych.
Dyskusja o Karcie toczy się również na łonie Kościoła. Rada Episkopatu nie sprzeciwiła się jej przyjęciu, nawet znalazła w niej pozytywne sygnały, ale jendocześnie wyraziła szereg wątpliwości.
Co dalej? Czy Polska powinna Kartę zaakceptować?

Jak do Karty ustosunkowało się państwo, do którego pojechaliście? Czy również wzbudziła ona takie wątpliwości? Jakie konsekwencje nastąpiły po przyjęciu/odrzuceniu? Czekamy na Wasze komentarze i listy.

Raport "Gazety Wyborczej"
Tekst Karty Praw Podstawowych

17:32, mwalendziewska , Od redakcji
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 listopada 2007
Czytamy nawet za granicą

Liczna emigracja polska wymusiła na księgarniach i bibliotekach zaopatrywanie się w polskie pozycje wydawnicze. Wśród nich można już znaleźć zarówno książki popularnonaukowe, fantasy jak i opowiadania czy  bajki dla dzieci.

W ostatnich dniach ponad 150 polskich książek sprowadzono do Wimbledon Library - informuje PRL24. Jendak na świecie rośnie liczba instytucji o charakterze wyłącznie polonijnym.

Przydatne strony:

Adresy polskich księgarń na świecie 

Polski Instytut Naukowy w Ameryce

Polskie Centrum Muzyczne

Muzea, Archiwa, Biblioteki Polskie na Zachodzie

Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny

Biblioteka w Orchard Lake 

Biblioteka polska w Paryżu (fr)

Czy Wy korzystacie z polskich zbiorów? Kupujecie polskie książki w księgarniach? A może dostrzegacie braki w ofertach? Piszcie do nas: listydogazety@gazeta.pl
20:06, mwalendziewska , Od redakcji
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 listopada 2007
Forsy i kiełby!

Polacy za granicą chcą zarabiać i jeść polską kiełabasę. Wszak uciekli przed uciskiem, skrępowaniem, skorumpowaniem i szarością a nie od ukochanych smakołyków i produktów, do których się przyzwyczaili. No i nie po to walczyliśmy o polskiego oscypka, żeby zadowalać się jakimiś kiepiskimi podróbami. Nawet w wyspiarskim Eldorado mdłemu i podejrzanemu jedzeniu mówimy: nie!.
Rodzime firmy już dawno zrozumiały, że kryje się w tym dobry interes i zaczęły eksport wszystkiego, co Polakowi może się przydać: od żywności poczynając, na kosmetykach kończąc. Emigracja chętnie zaopatruje się w znane im artykuły, a nowe sklepy polskie wyrastają jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Również duże markety zaczyęły sprowadzać nasze wyroby i chętnie podpisują kontrakty na eksport kolejnych.
Według rankingów prowadzonych przez różne ciała (ośrodki badań, media w Polsce i za granicą), najszybciej ze sklepowych półek znika kiełbasa, chleb i sery. Klienci nie gardzą również czekoladą od Wedla. A te produkty zaczynają wyprzedzać alkohole.
Jendak nie tylko Polacy, przyzwyczajeni do konkretnych specjałów, mają wpływ na te statystyki. Do naszego "Żywca", "Wyborowej" i żywieckiej przekonuje się coraz więcej Wyspiarzy. Na stronie Serwisu Informacyjnego Branży Turystycznej umieszczono spis "10 najlepiej sprzedających się polskich produktów za granicą", w którym zatryumfował lniany obrus.
Może szybciej i łatwiej niż Irlandię w Łomży (jak obiecywał Tusk) będzie można znaleźć "Łomżę" (smaczne piwko) w Irlandii?

Artykuł Wojciecha Pelowskiego: Polskie produkty jadą za naszymi emigrantami

Money.pl: Polacy za granicą wybierają swojskość

18:29, mwalendziewska , Od redakcji
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2007
Świętujmy w Polsce?

Dopiero listopad, ale w sklepach już pojawiają się dekoracje, które przypominają o zbliżającym się Bożym Narodzeniu.
To tradycyjne święto to nie tylko prezenty, śnieg (przynajmniej w wersji idealnej) i wolne od pracy, ale również, a może przede wszystkim, rodzina. W tym okresie gdzieś w oddali pozostaje polityka i gdybanie pod tytułem: "wrócą, nie wrócą".
Zastanawiam się jak zachowa się wielomilionowa Polonia? Wielu emigrantów pozostawiło przecież swoich bliskich. Czy przyjadą? Czy świąteczną atmosferę stwarzają sobie za granicą?
Dziennik "Metro" w artykule "Przybiżeli...Anglicy" powołuje się na linie lotnicze, według których, bietów na okres przedświąteczny już prawie nie ma. Zostały te najdroższe.
Czy Wy odwiedzicie domy i bliskich? Czy macie już bilety? Może dla Was właśnie ich brakuje? A może przyjedziecie i przywieziecie swoich znajomych?

Piszcie: listydogazety@gazeta.pl

11:17, mwalendziewska , Od redakcji
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2007
Dlaczego Polacy (nie) będą wracać
Od przyszłego roku Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii zaczną wracać do kraju - pisze "Dziennik". Tezę uzasadnia szybkim tempem wzrostu gospodarczego, rosnącymi pensjami i spadkiem bezrobocia. Oczywiście, w Polsce. Powołuje się na ekspertów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, którzy prognozują polskiej gospodarce dwa razy szybsze tempo wzrostu, niż gospodarce brytyjskiej.
Latem "Wyborcza" prezentowała wyniki badań instytutu "ARC Rynek i Opinia", który zapytał naszych wyspierskich emigrantów kim są i czy planują powrót. Pamiętam dokładnie, jakie zamieszanie w polityce wywołały te badania, bo o nich wtedy pisałem. Otóż, okazało się, że na Wyspy nasza kraina wyeksportowała wykształciuchów i tzw. jednostki ponadprzeciętnie samodzielne. I że one wcale nie chcą wracać. Tuski złapały haczyk - na Wyspach jest ich elektrat. Kaczyńscy pojechali na Greenpoint.
Wybory wygrały Wyspy.
Moi znajomi z Londynu i Manchesteru dzielą się na malkontentów i entuzastów. Londyn ma więc gdzieś wynik wyborów, choć głosował na PO. Nie wróci, bo nawet jeśli przez 30 lat Polska będzie się rozwijać dwa razy szybciej od GB, to oni w Londynie będą do przodu. Poza tym, świetnie się tam bawią - znajdziecie w Polsce miasto z takim luzem, jak Londyn?? Manchester już pakuje walizki i chce wracać. Boi się tylko pewnego drobiażdżku - czy PO dotrzyma swoich nieśmiałych kampanijnych obietnic, że 'pomyśli o abolicji podatkowej'. Bo jak Platforma zapomni, albo będzie za długo myśleć, to Manchesterowi w Polsce nie pomoże ani wzrost gospodarczy, ani spadek bezrobocia.
Byłbym więc ostrożny ze stawianiem tezy, że zaczyna się fala masowych powrotów z Wysp. Że te kolejki sprzed konsulatów w Londynie i Dublinie ustawią się teraz do samolotów Ryanaira z biletem w jedną stronę. Że aż tak zakochały się w Donaldzie. Chyba, że wracacie, Emigracjo??
01:48, wojciech.pelowski , Od redakcji
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 listopada 2007
Powodzenia życzę Olkowi i nam wszystkim.
Artykuł "Koledzy z klasy mówią: Zwariował, że wrócił" i listy, które otrzymaliśmy na jego temat wskazują, że na polską emigrację należy patrzeć nie tylko w wymiarze czysto zarobkowym. Bardzo ważna jest kwestia edukacji, zwłaszcza polskiej.
czwartek, 01 listopada 2007
Polskie Halloween w NYC
Świecące dynie, ociekające sztuczną krwią maski ściętych głów i sklepowe witryny poplątane plastikowymi pajęczynami zastałem w Nowym Jorku już po przyjeździe, tydzień przed 1 listopada. Jeśli szatan czai się w Halloween - jak ostrzega jedno z polskich kuratoriów - to Nowy Jork jest zapewne jego piekielną centralą. Ostatniego weekendu sprawdzałem tezę, do której przekonywali mnie drobni polscy przedsiębiorcy z Grennpointu: że ta polska dzielnica Nowego Jorku staje się bardziej międzynarodowa, że na imprezy wieczorami przyjeżdżają tu Amerykanie z Manhattanu, że miejsce wtedy bardziej przypomina modne East Village, niż przywołaną już wcześniej Łomżę. I co?! Monstrualnie poprzebierany i porozbierany tłumek na Beddford i Manhattan Av. Pełne puby i restauracje. Międzynarodowo - w jednej knajpie spotkałem Amerykanów, Hiszpanów i Polaków. Młodzi Polacy bawią się przed naszymi listopadowym świętami, jak młodzi Amerykanie. Może się to rozmaitym kuratoriom nie podobać, ale wątpię, żeby komukolwiek popsuło zabawę. Co Polacy w NYC robią 1 i 2 listopada? Nie wiem, bo na „Wszystkich Świętych" wróciłem do Polski. Ale od szefowej Polameru, dużej polonijnej agencji zajmującej się przesyłkami do Polski, usłyszałem o nowym zwyczaju: Polacy zamawiają przesyłki zniczy. Działa to, jak zamawianie kwiatów. W Ameryce można więc zamówić świeczkę z dostawą na grób. W Polsce.
19:00, wojciech.pelowski , Od redakcji
Link Komentarze (1) »
Mój kawałek Europy - 21 Argonautów na tropie

 Wielka wyprawa 21 reporterów "Gazety": Nie wysłaliśmy ich, by opisali, jak działa Unia Europejska, ale by odkryli tajemnicę jakości życia w 21 miastach
Natchnęli nas czytelnicy, nasi krewni i znajomi, którzy po 1 kwietnia 2004 r. wyjechali do Anglii czy Irlandii za pracą. Zasypali nas swoimi odkryciami:
- że na każdym skwerze jest ławka (kolorowa albo stylowa, a przede wszystkim cała);
- że rower w mieście to nie ekstrawagancja;
- że założenie firmy trwa 20 minut;
- że miast nie zapycha się ogrodzonymi apartamentowcami.
Wydaje się, że pieniądze nie są tym najważniejszym, co ludzie przywożą z emigracji. To setki prostych i często niedrogich rozwiązań, które powodują, że w Europie dobrze się żyje - łatwiej, przyjemniej, szczęśliwiej.
Emigranci inaczej rozumieją europejskość niż euroentuzjaści. Ci ostatni, myśląc o zjednoczonej Europie, myślą o instytucjach, zasadach prawa, procesach, strukturach, funduszach itd. A zwykli ludzie przez europejskość rozumieją jakość życia.
Wysłaliśmy 21 reporterów z 21 lokalnych redakcji "Gazety" w ślad za naszymi czytelnikami, żeby sprawdzili na własne oczy, co tak ujęło polskich emigrantów i urlopowiczów. Jak w takim Leverkusen czy Tuluzie załatwia się codzienne sprawy w urzędzie? Jak się dojeżdża do pracy? Jak uczą w szkołach? Gdzie się wypoczywa w weekend? Jak się rozwiązuje spory?
Nasi reporterzy starannie dobrali miejsca, do których wyruszyli. Opowieść o niemieckim Leverkusen, mieście wielkiego koncernu (Bayer) nad wielką rzeką (Ren), będzie dla mieszkańców Płocka - z Orlenem i Wisłą - opowieścią o nich samych. Torunianie "przejrzą się" w uniwersyteckiej Getyndze, Ślązacy w Zagłębiu Ruhry itd.
12 listopada, kiedy wszyscy reporterzy wrócą do kraju, przeczytacie na łamach "Gazety" pasjonującą i pouczającą historię 21 miejsc na naszym kontynencie.

Szczgóły nowej akcji Gazety Wyborczej >>

Każdego dnia relacje naszych reporterów na blogu: mojkawalekeuropy.blox.pl

wtorek, 30 października 2007
Łomża znika z Greenpointu

GREENPOINT.

Powinienem poczuć się tu jak w Łomży. Taki był chyba zamysł ojców-założycieli tej zamorskiej polskiej kolonii. W sklepie 'KISZKA KIELBASY' z wystrojonymi w biało-czerwone fartuchy ekspedientkami gulasz angielski po 2,79 USD. W kiosku obok 'Angora' za 2,5 USD i 'Gwiazdy' z 'najlepszym horoskopem na każdy dzień tygodnia'. Jest też 'Kobra', 'Nie', 'Super Express'. Z tablicy ogłoszeń: Kabaret OTTO - bilety 28 USD; Lady Pan i Paweł Kukiz. I jasnowidz który 'przewidzi myśli twojego wspólnika'. W szyldzie restauracji 'SNIADANIA OBIADY KOLACJE' namalowany wielki orzeł bielik w koronie. Wykorzystanie naszego godła w kontekscie kulinarnym wydaje mi się bardzo ryzykowne; i nie tylko dlatego, że to ptak chroniony. Domki-kamieniczki niewielkie, zgrzebne. Choć - widać - sporo się buduje.

Takie mam pierwsze wrażenie ze spaceru po Manhattan Av.

Drugie wrażenie jest kompletnie inne - po rozmowie z Polakami, z tymi, co jeszcze tam są. - Widzi pan te delikatesy? Jeszcze dwa lata temu wyglądały jak wiejski sklep. Dziś design jak na Manhattanie. Ceny też. Ale dalej prowadzi to polska rodzina. Aptekę obok też. I restaurację, do której przyjeżdżają młodzi Amerykanie - mówi mi dyrektorka jednego z polskich biur podróży. - Wiosną tego roku otwarli tu pierwszego  Starbucksa. To knajpa, którą otwierają tylko w lepszych dzielnicach - dodaje.

Słyszę, jak Greenpoint się zminia. Jak zabudowują go nowymi kondominiami. Jak coraz dalej jest od Łomży. A bliżej do Warszawy i Manhattanu. Podobno zresztą miasto ma wybudować most łączący Greenpoint z Manhattanem. Coś o tym słyszeliście? Zburzą nam Łomżę?!

 

14:22, wojciech.pelowski , Od redakcji
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 października 2007
Na Greenpoint lata LOT?
Dzień dobry z NYC. Pierwsze wrażenie - to miasto nie jest odbiciem Londynu! A trochę tego się spodziewałem. Bardziej kolorowo, wysoko i na luzie. Do tego połamane chodniki, dziury w ulicach, brud w metrze, w którym nie słychać polskiego języka. Mój znajomy, który do NYC przyleciał kilka dni temu, opowiadał jak słuchał o zawodowych planach rodaków w samolocie. Leciał LOT-em, z ekipami budowlanych pracowników zbazowanych na Grennpoincie. Sam leciałem BA. Też spotkałem kilku Polaków. Z przewodnikami w rękach zaczynali od Nowego Jorku wycieczkę po Stanach. Zatrzymałem się w hotelu w okolicach Central Parku, na górnym Manhattanie. Szukam Polaków w 18 województwie. Jadę na Greenpoint.
16:09, wojciech.pelowski , Od redakcji
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 października 2007
Które z Waszych wyborczych zdjęć najbardziej Wam się podoba?

Dwa zdania napisała dla nas Kinga Kenig, fotoedytorka GW i autorka bloga blindspot: Dziennikarstwo obywatelskie, czy jak wolę je nazywać teksty, zdjęcia, filmy czytelników są często dla redakcji bezcennym skarbem. Prasa, telewizja, serwisy internetowe regularnie korzystają z relacji zwykłych obywateli, którzy byli we właściwym miejscu i czasie i sfotografowali, nagrali, opisali zdarzenie, którego byli świadkiem. Dzień po wyborach Gazeta Wyborcza na całej rozkładówce opublikowała zdjęcia Polaków głosujących w lokalach wyborczych na całym świecie. Było to możliwe właśnie dzięki amatorskim zdjęciom nadesłanym przez czytelników. Spośród wszystkich zamieszczonych na tym blogu , wyróżnia się jedno, zrobione telefonem komórkowym przez pana Piotra Stokłosę.

Przedstawia gigantyczną kolejkę ciągnącą się do lokalu wyborczego w Polskim Konsulacie w Paryżu. Pan Piotr przeszedł na drugą stronę ulicy i wykonał zdjęcie w formie panoramicznej dzięki czemu otrzymał pełen obraz długości kolejki. Podobne ujęcie, również w formie panoramicznej, przedstawiające sznurek Polaków w Londynie opublikowaliśmy w GW na wspomnianej rozkładówce (fot. Tomasz Wawer)

Również tu kolejka 'zawijała' na rogu budynku a samo zdjęcie 'ciągnęło się' przez dwie strony Gazety.

A jakie jest Wasze zdanie? Które z Waszych zdjęć, która z Waszych relacji wywarła na Was największe wrażenie?

Dziennikarz GW jedzie do 18. województwa

OK., jest po kampanii, po ciszy wyborczej, po wyborach, ogólnie – PO. Można już nieco bezkarniej pisać, co się myśli. Refleksja pierwsza: PiS potrafił przytulić starszych i słabiej wykształconych. Platforma – młodych i bardziej rozgarniętych. Wygrali młodsi. Czy to przypadkiem nie lepiej dla tej krainy??

Tyle w tym temacie, teraz podział świata. Nelly z prezydentem pojechała do Ameryki. Donald Tusk robił młodzieżową kampanię w samolotach Ryanaira. Wyspy głosowały na Tuska, Ameryka na Kaczyńskiego. Ja mam dość Wysp z ich tanimi liniami, kolejkami do konsulatów i kiełbasą krakowską na Hamerszmicie. Jadę szukać prawdziwych emigracyjnych korzeni, jadę do Ameryki, jadę przypomnieć sobie o dolarach, jadę do osiemnastego województwa. Do Ameryki namaszczonej taką emigracyjną traumą, że wykształciuchy z Londynu, Edynburga i Dublina powinny kłaniać się jej w pas.

W środę lecę do Nowego Jorku, do Polaków. Dam znać, co słychać.

Wojciech Pelowski, Gazeta Wyborcza Kraków
wtorek, 16 października 2007
Czym jest 17 województwo?

Tego bloga uruchomiliśmy na sześć dni przed wyborami 2007. Chcemy, aby Siedemnaste województwo było znaczącym głosem nowej (ale i starej) emigracji. Na razie piszą tu głównie dziennikarze Gazety Wyborczej, ale liczymy na nowych autorów - zapraszamy.
Czekamy na Wasze listy 17wojewodztwo@gazeta.pl . Wybrane opinie opublikujemy Gazecie Wyborczej.

13:30, 17wojewodztwo , Od redakcji
Link Komentarze (7) »