O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  


niedziela, 21 października 2007
Edynburg
Kolejka na glosowanie przed Konsulatem Polskim w Edynburgu; dzisiaj o godzinie 1 p.m.
Slawomir Gutowski.
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

 

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Los Angeles
Wybory w Los Angeles. Dwie dziewczyny do Marta Kwasniewska (ciemny blond) i Malgosia Realin, obie z San Diego, w poludniowej Kalifornii. Pierwsza jest na kontrakcie w fimie chemincznej, w USA od ponad roku.  Małgosia ma amerykanskiego męża. Jest w USA od ponad dwoch lat, studiuje prawo. Obie po zakonczeniu kontraktu i szkoly beda wracac do Polski. Pozdrawiam. Bartek Soja.

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Belfast

Okręg wyborczy w Belfascie. fot. Jakub Swiderek / Glosik, Link Polska
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać


PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

Manchester. Też gigantyczne kolejki.

Z listów do gazetawyborcza.pl (mailto:listydogazety@gazeta.pl):
Widze, ze w takim razie nie tylko ja wyczekalam swoje w kolejce do urny, skoro w Toronto trzeba bylo odstac 3 godziny...
Mieszkam w Bolton, pod Manchesterem. Dojazd do Manchesteru zabral nam pol godziny autostrada w jedna strone. Kolejne 2 godziny spedzilismy stojac w gigantycznej kolejce dookola kosciola... Czesc Polakow widzac rozmiar kolejki, po prostu rezygnowala. My pewnie tez bysmy tak zrobili, bo zostawilismy malego szczeniaka w domu, liczac na glosowanie w 5 minut, a nie 2 godziny. Uwazam, ze 3 godziny spedzone na glosowaniu, to stanowczo za duzo, i ze zawinila tu organizacja lokalu wyborczego. Niemal wszyscy Polacy w kolejce narzekali rowniez na organizacje, nikt bowiem nie byl przygotowany na tak dlugie czekanie. Dobrze, ze Polonia bywa jednak zdeterminowana, jesli chodzi, o konswekwencje tego na kogo nie glosowac :-)
To tyle z Wyspy. Serdecznie pozdrawiam. Dorota

I w Paryżu bałagan

Z listów do gazetawyborcza.pl (mailto:listydogazety@gazeta.pl): Pragne zwrocic wasza uwage na skandaliczne warunki w jakich byli zmuszeni glosowac Polacy mieszkajacy w Paryzu.
Po pierwsze, aby dotrzec do urny trzeba bylo odstac ponad 2 godziny w kolejce, przypominajacej kolejki ze Stanu wojennego. Ta sytuacja jest kompletnie niezrozumiala. Ambasada polska dysponuje wystarczajaca iloscia lokali (ambasada miesci sie w palacu Taleyrand), po to aby umiescic w nich wiecej niz 6 kabin do glosowania na ponad 4 tysiace Polakow mieszkajacych w Paryzu. Dodatkowo tuz obok ambasady miesci sie konsulat, ktory rowniez dysponuje lokalami, ktore moglyby posluzyc jako biuro wyborcze.
Wyborca, ktory przebrna przez kolejke, byl nastapnie skonfrontowany z totalnie spanikowana "Pania" usilujaca mozolnie odnalezc nazwisko glosujacego na listach wyborcow. Panika owej "Panii" z komisji wyborczej byla spowodowana tym, ze w wielu przypadkach "Pani" nie odnajdowala nazwiska stojacego przed nia wyborcy! Osoby, ktore zapisywaly sie przez telefon zostawaly odprawiane z kwitkiem, bo nie byly wstanie udowodnic ze dokonaly wpisu. Ambasada i jej pracownicy nie byli szczegolnie wzruszeni faktem tego ze gwalcili w ten sposob prawa konstytucyjne obywateli wlasnego kraju.
Co do osob dokonujacych wpisu przez internet, zjandowaly sie one w ciut lepszej sytuacji poniewz posiadaly namiastke dowodu materialnego o tym ze dokonaly tegoz wpisu. Po wielkich debatach i szermiekrnach slownych ambasada stworzyla dla nich "dzikie listy". Zostali na nie recznie dopisani wyborcy ktorzy zapisali sie przez internet. Ten system "dzikich list" wydaje sie dosc malo ortodoksyjny w swietle ustawy o ordynacji wyborczej, co rowniez nie szczegolnie wzruszalo ambasade.
Przygotowanie naszego przedstawicielstwa dyplomatycznego do przeprowadzenia wyborow mozna okreslic jako "pic na wode fotomontarz", podbity "totalna szopka". Uważam, ze polska opinia publiczna powinna byc koniecznie powiadomiona o tych nieregularnosciach i o ryzyku malwersacji wyborczych jakie one za soba pociagaja. Katarzyna Lenczner.

A oto relacja fotograficzna z Paryża naszej innej czytelniki, Jagi Jankowskiej: Glosowanie w Ambasadzie RP w Paryzu w porze obiadowej. Byla ogromna olejka, zwlaszcza dla osob. ktorych nazwiska zaczynaly sie na litere d A do L. Szczesciarze, ktorych nazwiska zaczynaly sie na M-Z chodzili bez kolejki. Wiele osob zwracalo sie do znajomych "tylko dobrze glosujcie"  

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
W Hamburgu serce roście

Z listów do gazetawyborcza.pl (mailto:listydogazety@gazeta.pl):

W Hamburgu z S-bahnu na Rübenkamp do Konsulatu ciągnęły duże grupy młodych Polaków studiujących i pracujących w Niemczech. Natomiast pod Konsulatem tłum samochodów i cały przekrój wiekowy obywateli. Serce roście. Mika

Berno

Ok. godziny 16:00 przed ambasadą RP Bernie. Wedlug informacji pracownika ambasady zarejestrowano 1500 wyborcow. Jacek Arkuszewski, Ehrendingen, Szwajcaria
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Bałagan w Londynie

Z listów do gazetawyborcza.pl (mailto:listydogazety@gazeta.pl): Jestem studentem drugiego roku animacji i grafiki komputerowj na London South Bank Uni. Jestem zaszokowany organizacją wyborów w Londynie. W kolejce stałem dwie i pół godziny. Na tak wielkie miasto i jakze wielką liczbe naszych rodaków otworzono jedynie trzy punkty wyborcze. Glosowalem w ambasadzie w okręgu dla nazwisk od litery A do K. Wiele osób czekających podobnie jak ja po 2 - 3 godziny dowiadywaly sie dopiero w srodku ambasady, że stoja w zlej kolejce mimo faktu, iż skierowani byli pod ten wlasnie adres w potwierdzeniu e-mailowym.
Jestem pewien, że jestescie w stanie dotrzec do ludzi, ktorzy przezyli pieklo glosowania w ambasadzie i konsulacie RP dnia dzisiejszego i wyjasnic ta sprawę. Pawel

Wlasnie powrocilam z glosowania w Konsulacie polskim w Londynie. Trzeba bylo byc naprawde zdeterminowanym aby oddac glos. Nieszczesie mieli ci, ktorych nazwiska zaczynaja sie na litere L do Ż. Prawie trzy godziny stania w dlugiej, dlugiej kolejce. Ponadto nikt nie udzielal informacji jak zaglosowac aby glos byl wazny. W Ambasadzie, gdzie glosowaly osoby, ktroych nazwiska zaczynaja sie na litere A-K musialu oddstac niecala godzine. Mile bylo to, ze mnostwo ludzi przyszlo jednakze organizacja nie byla najlepsza. Ilona

W Londynie ktoś nie przylozyl sie do organizacji wyborow. Przed konsulatem i pobliska ambasada tlum ludzi czeka w kilkusetmetrowych kolejkach. Czas oczekiwania o 16 wynosil okolo 3 godzin. Wewnatrz komitetow wyborczych lekki chaos. Pan konsul bezradnie rozklada rece: sugerowali sie frekwencja sprzed 2 lat, nie przewidzieli, że tym razem tak duzo osob bedzie chcialo oddac glos. Miejmy nadzieje ze ci ktorzy wciaz czekaja nie zniecheca sie, lub byc moze, nie dadza sie zniechecic. Pozdrawiam, Tomasz Marciniak (poniższe zdjęcie jego autorstwa).

Kijów

Na zdjęciu po prawej Magda - od sześciu miesięcy w Kijowie. W 'środku' Magdy, Pola albo Mikołaj. Tego jeszcze nie wie ani ona, ani fotografujący Bartek - dyrektor reatywny międzynarodowej agencji reklamowej, na dwuletnim kontrakcie. Bartek Rams
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Kolejki w Dublinie, czy wszyscy zdążą zagłosować?

Mieszkam w Irlandii. Dzisiaj chciałam głosować, ale czas oczekiwania około 5 do 6 godzin. Widziałam, że wiele osób rezygnowało z czekania - pisze Aga.

To skandal!!! Jestem pewna , ze zostalo to zrobione umyslnie. Dwa punkty wyborcze w Dublinie , gdzie zarejestrowalo sie kilkadziesiat tysiecy ludzi!!! Kolejka do glosowania jest dlugosci kilometra i stoi w miejscu. Nie mozemy zaglosowac , poniewaz wszyscy wiedza iz nie bedziemy glosowac na rzadzaca partie- ktora zmusila nas do wyjazdu agnieszkagarbien

Jak wygląda sytuacja? Zapytaliśmy Annę Paś, redaktor naczelną Polskiego Expressu, bezpłatnego tygodnika z Dublina. - Stoję w tej chwili przed ambasadą w Dublinie - przed dwoma punktami wyborczymi. Osoby, które są tuż przed wejściem stoją do 2,5 do 3 godzin. Ale jak ktoś przyjedzie i teraz - to nie ma obawy, że nie zdąży oddać głosu. Pracownicy ambasady zapowiedzieli ludziom, że każdy kto dołączy do kolejki przed 20. czasu irlandzkiego, to będzie mógł oddać głos - relacjonuje Anna Paś. Na zdjęciu kolejka w Dulbinie (fot. Anna Paś):

I kolejna interwencja z Dublina: Dzisiejsze wybory to chyba jakiś koszmarny żart! Żeby móc zagłosować, czekałam w kolejce 2 godziny i część ludzi odchodziła z tej kolejki z kwitkiem. Gdy wracałam po głosowaniu (tak, byłam jedną z tych szczęśliwych osób, które miały możliwość zagłosować), kolejka do ambasady była co najmniej dwukrotnie dłuższa.
Nie rozumiem zupełnie, dlaczego nie zapewniono większej liczby lokali wyborczych. Czy nie właśnie po to była rejestracja 5 dni przed wyborami? Przecież wszyscy doskonale wiedzieli, ile osób planuje głosować. Dla samego okręgu w Dublinie było to ponad 14 tys. Rozumiem, nikt nie spodziewał się takiej frekwencji (2 lata temu do urn poszło zaledwie 1,5 tysiąca ludzi), ale, skoro organizatorzy mieli ustaloną liczbę głosujących, powinni zagwarantować im możliwość wzięcia udziału w wyborach. 
Nie wspomnę nawet o samym głosowaniu, w którym o jakiejkolwiek tajności mowy być nie mogło. Ludzie wypełniali karty przy stoliku, bez prywatności i z wlepionymi oczami stojących z tyłu. 
Cóż, jak się okazuje, nawet konstytucyjne prawo do głosowania niektórzy mają w głębokim poważaniu. Przykre, bo nie dość, że zostaliśmy zmuszeni do układania sobie życia na emigracji, to jeszcze odbiera się nam nasze elementarne prawa. Mam tylko nadzieję, że nowy rząd zacznie szanować swoich obywateli.
Best regards. Agata B.

Szanghaj
Mieszkam w Szanghaju od kilku miesiecy, pracuję jako wykladowca projektowania graficznego.Na pierwszym  wejście do Konsulatu RP w Szanghaju, na zdjeciu drugim ja i moj chlopak Łukasz wrzucamy do urny karty do glosowania.W konsulacie nie bylo kolejek, bo jest to bardzo mało Polakow - kiedy przyszliśmy, było ok. 10 osób. Pozdrawiam. Sabina Antoniszczak
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać


PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Berlin

Serce mi uroslo jak zobaczylem przed Ambasadą w Berlinie kolejkę do glosowania. Gdy się w niej ustawilem, a bylo to ok. 12-tej, musialem czekac, az pol godziny, żeby sie dostac do srodka. W poprzednich wyborach 2 lata temu wchodzilo sie "z marszu". To dowod na to, jak bylo przed ambasada okolo poludnia.  pozdrowieniami. Jerzy Golinski

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

 

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Wieści od z Toronto i Madrytu

Z listów do gazetawyborcza.pl (mailto:listydogazety@gazeta.pl)

Wszystkie media radosnie informuja o dużej frekwencji w wyborach odbywajacych się w polskich placówkach zagranicznych. Jest jednak druga strona tego medalu. Mam informacje z Toronto. Kolejka do głosowania przekraczała kilkaset metrów i głos można było oddać po 3 godzinach stania. Wydaje mi się, że przedstawiona tu sytuacja ośmiesza służby odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Może spróbowalibyscie pozbierać informacje z innych lokali wyborczych poza naszymi granicami i opublikować je w nadziei na to, że w przyszłości nasi rodacy za granica nie będą musieli wykazywać takiego heroizmu w demonstrowaniu swojego związku z "dużym europejskim krajem". Pozdrawiam. Piotr Mamiński
Witam, chcialem poinformowac ze w konsulacie w Madrycie konsul odmówil prawa do glosu wszystkim tym ktorzy wczesniej nie zapisali sie na listach. Moim zdaniem - we wczesniejszych wyborach ci co tego nie zrobili byli dopisywani w dniu wyborów. Okolo godziny 12:00 bylo to juz okolo 30 osob ktore wpisaly sie na liste protestacyjna. staniszewski

Waszyngton
Przesylam zdjecia z Ambasady RP w Waszyngtonie, gdzie dzisiaj odbylo sie glosowanie. Pozdrawiam. Maria Wiaterek
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"
Nowy Jork

Zdjęcia, które nadesłała nam Ewa Wiater.
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

 

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

San Jose, Kalifornia

Oto moje córko, ktore "pomogly" nam przy glosowaniu. Na zdjeciu siostry Karolina i
Dominika. Local wyborczy w San Jose, Kalifornia. Iwona Swedek

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

Jak głosujemy w Holandii

Specjalnie dla Gazety Wyborczej i Gazety.pl od Polakow z Holandii. Jestem reporterem i pracuję m.in. dla gazety internetowej www.naszapolonia.com w Holandii. Osoby na zdjęciach pochodzą z róznych województw w Polsce, jak i stali mieszkańcy Holandii. Zauwyżyłam, że Województwo Wielkopolskie przeważa, spotkałam ludzi z Warszawy, Krakowa i Zielonej Góry. Pozdrawiam z Hagi, Grace Wychowanska.
Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

Wybory w Sydney

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

Dzięjemy za zdjęcia! Oto fotograficzna relacja Wojciecha Szamotuli z Australii: Z moim przyjacielem Bartłomiejem Roszczykiem (na zdjęciu) przyjechaliśmy do Sydney w styczniu 2007 jako studenci. Zostajemy do lutego 2008, o rok krócej niż akładaliśmy, bo tęsknimy za domem i przyjaciółmi, a podroz stad do Polski jest zbyt dluga i zbyt droga, by czynic to częściej niż na pare lat; nasze doswiadczenie i wyksztalcenie (obaj ukonczylismy tudia wyzsze w Polsce) jest tutaj nic nie warte, bo liczy sie tylko iwylacznie to, co sie osiagnelo w Australii. Aż wstyd się przyznac, ale po pięciu latach studiow w Polsce lejemy piwo w sydneyowskim barze... Pracujac w Wielkiej Brytanii czy Irlandii mamy wieksze szanse na zrobienie kariery niz utaj (czyli nie wracamy do Polski).

W Konsulacie w Sydney zarejestrowanych bylo ok 1000 (moje nazwisko zaczynajace sie na S bylo 695 na liscie, stad tez to moje obliczenie). Ok 14 . miejscowego czasu frekwencja musiała byc wysoka, bo było już dość dużo odpisow na liście, poza tym musieliśmy stac w kolejce, za jakimis pięcioma osobami. Pogoda dopisala, bardzo cieplo i slonecznie (23 stopnie C). Pozdrawiam serdecznie. Wojciech Szamotula

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

Jak głosowaliśmy w Toronto

Chętnych setki, a lokal wyborczy jeden. Średni czas oczekiwania w kolejce
wyniósł około trzy godziny. Ale warto. Darek Deszczyński, Toronto.

Czekamy na wasze zdjęcia: oto instrukcja jak je nam przesłać

PS. Aby czytać całego bloga, wybierz kategorię "wszystkie"

Houston, Teksas. Głosuje Isabella Skrzypczak

Urodziłam się i mieszkam w Stanach, mam 20 lat i dwa paszporty. Dziś po raz pierwszy głosowalam: w wyborach do Sejmu, w Houston w Teksasie. A za rok będę wybierać nowego prezydenta USA. Isabella Skrzypczak

Od redakcji: Dziękujemy za Wasze zdjęcia wyborcze" i czekamy na kolejne: Mieszkasz za granicą, a w niedzielę idziesz, jedziesz lub lecisz na wybory? Zrób zdjęcie - gdy czekasz w kolejce do lokalu wyborczego, zastanawiasz się na kogo głosować, rozmawiasz z nieoczekiwanie spotkanymi przyjaciółmi z rodzinnego miasta - i przyślij je na adres: 17wojewodztwo@gazeta.pl . Wybrane fotografie umieścimy na blogu i w Gazecie Wyborczej.
Wysyłane do nas zdjęcia, prosimy, opatrzcie klauzulą: Wyrażam zgodę na nieodpłatną publikację w gazeta.pl, gazetawyborcza.pl i Gazecie Wyborczej załączonych fotografii mojego autorstwa. Oświadczam, że mam zgodę osób widniejących na fotografii na przesłanie wam tych zdjęć i ich publikację.
Prosimy też, napiszcie kilka zdań o sobie: kto jest na zdjęciu, co robicie za granicą (jeśli emigracja to czy i kiedy zamierzacie wracać), czy w konsulacie były kolejki, jak ludzie odnosili się do siebie, czy były jakieś incydenty itp.
PS. Aby czytać całego bloga, wybierze kategorię "wszystkie"