O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Wyrok

Może nie wszystko, co w procesie Jakuba T. miało miejsce jest jasne i klarowne (przynajmniej dla mnie), ale wiara w spisek Brytyjczyków przeciwko Polakom i odwrotnie, wiara w to, że Polacy jeżdżą na Anglii, by gwałcić kobiety brytyjskie, jest jedynie przykrym obrazem tych pretensji i żali, jakie będą się pojawiać jeszcze przez wiele lat w Wielkiej Brytanii i w Polsce WŚRÓD tych, którzy się czegoś boją - pisze Aleksandra Łojek Magdziarz*, komentując relacje procesu z Exeter w polskich i brytyjskich mediach.

Kiedy ława przysięgłych wydała wyrok na Jakuba T., media, niestety zwłaszcza polskie, zrobiły to dużo wcześniej. Nie wiem, czy Jakub T jest winny. Skoro sąd tak orzekł, to skłaniam się ku temu, co orzekł, aczkolwiek i mnie zastanawia wiele rzeczy w całym postępowaniu proceduralnym. Nie jestem jednak prawnikiem, nie znam się na prawie anglosaskim, jakże różnym od kontynentalnego i dlatego nie chcę się wypowiadać na temat samej sprawy i wyroku czy też losu Jakuba T. Nie mogę go nawet poprzeć , mogę tylko współczuć jego rodzinie i podziwiać jej determinację, natomiast nie znając dowodów albo inaczej- znając je pobieżnie i nie będąc specjalistą, każda moja wypowiedź w tej sprawie byłaby nadużyciem.

Inna rzecz wszelako mnie zastanowiła – rola mediów i nastawienie Brytyjczyków do Polaków i odwrotnie. Wbrew temu, co pisały rozhisteryzowane niektóre polskie media, Brytyjczycy nie robili z tej sprawy pierwszych stron gazet (wyjąwszy tabloidy, ale tez raczej zawężone do lokalnej gazety w Exeter, która doprawdy Timesem nie jest). Ale warto dodać, że niektóre brytyjskie tabloidy w ogóle robią z naszej licznej tu obecności pierwsze strony co jakiś czas, w ilości żółci i jadu przoduje Daily Express (The Sun już się nauczył, ze nie trzeba aż tak okazywać niechęci innym narodowościom i na razie tylko nas stereotypizuje, ale łagodnie, z tym można żyć).

Natomiast niektóre polskie media zajęły się sprawą od razu, rozdmuchując rzekome złe traktowanie Jakuba T. (a przypominam, oskarżono go o gwałt i ciężkie pobicie kobiety, które skutkowało jej trwałym kalectwem, czyli uznano go za potencjalnie niebezpiecznego.) Podnoszono to, ze go przeniesiono do więzienia o zaostrzonym rygorze i każdy jego ruch jest obserwowany przez kamerę, ze nie ma dostępu do gazet. Czyli że traktowano go jak zwykłego bandziora, a nawet terrorystę. To ładne, ze się solidaryzujemy z rodakiem, ale bez poznania dowodów w sprawie obrona owa jest dość bezmyślnym kierowaniem się jedynie pochodzeniem oskarżonego, czyli nie jest niczym obiektywnym. Rozumiem ból rodziny i niewiarę bliskich, szanuję pospolite ruszenie, jakie temu towarzyszy w Polsce, ale nie jest to z punktu widzenia prawa i faktów rzecz istotna, natomiast z pewnością kreuje pewien obraz nas jako Polaków i prowokuje reakcje Brytyjczyków.

Sprawa szybko stała się pretekstem, by zacząć szukać w stosunkach polsko-brytyjskich wrogości, elementów rasizmu i niechęci. Obie strony przystąpiły do tych poszukiwań bardzo aktywnie, choć Polacy, o dziwo, z perspektywy Polaka żyjącego na emigracji, z większą zajadłością. Fora internetowe wypełnione są jękiem rodaków, że atakuje się w ten sposób Polskę. Że trzeba Jakuba T. bronić, bo jest Polakiem. Że Jakub T. jest kozłem ofiarnym brytyjskiego systemu sprawiedliwości, a sędzia i ławnicy- uprzedzeni do Polaków (bo ławnicy jako nieimigranci mogą imigrantów nie lubić, jak w rozmowie z filozofem prawa sugerował dziennikarz „Gońca polskiego”. Na szczęście filozof prawa nie zgodził się z tą sugestią). Że nie wspomina się nigdy o tym, że ofiarami zbrodni w Anglii coraz częściej bywają Polacy (a wspomina się o tym nieustannie - tydzień temu w audycji BBC 4 „Law and Order” mówiono o tym, że Polacy istotnie bywają prześladowani na tle etnicznym, ale boją się policji i uważają owe prześladowania za rzecz stosunkowo normalną (sic!),więc nie wiedzą, ze według prawa angielskiego mogliby przedsięwziąć istotne kroki, by walczyć z tzw. hate crimes).

Z drugiej strony faktycznie NIE mówi się o tym, ze Hindusi, Tamile i inni Azjaci są prześladowani przez Polaków, że i my mamy na sumieniu rasizm i że nie rozumiemy idei wielokulturowego społeczeństwa, ale to zupełnie inna historia.

Nie można powiedzieć, ze Polacy nie są lubiani przez Brytyjczyków. Najczęściej jesteśmy im zupełnie obojętni. Brytyjczycy naprawdę są przyzwyczajeni do różnych fal emigracyjnych z różnych stron świata. Nie lubi nas tzw. underclass, czyli ci, którzy żyją na zasiłkach, są bezrobotni, niewykształceni, którym Polacy faktycznie zabrali prace. Underclass czyta tabloidy i traktuje je jako prawdę objawioną. Gros Polaków w Anglii nie czyta The Guardian czy nie słucha BBC i nie wie, jak przedstawiano proces Jakuba T. (sucho, beznamiętnie, opierając się na faktach), natomiast w pubach ma do czynienia z podpitą i wiecznie niezadowolona z życia underclass, która szuka kozła ofiarnego.

Sprawa Jakuba T. nie jest konfliktem polsko-brytyjskim, aczkolwiek dobitnie pokazuje całkowity brak komunikacji pomiędzy Polakami a Brytyjczykami, choć tylko na najniższym poziomie, na poziomie tabloidów. Lokalna gazeta z Exeter nagłośniła sprawę w sposób typowy dla lokalnych gazet na całym świecie, by podnieść czytelnictwo i oczywiście się to udało. Wydawała codzienną aktualizację stanu sprawy, chętnym wysyłała smsy z informacjami na temat jej przebiegu.

W przypadku niektórych mediów polskich, które zamiast relacjonować przebieg sprawy bez odwoływania się do polskiej martyrologii, doszło do prób opowiedzenia się po jednej ze stron, co w prawdziwym dziennikarstwie jest rzeczą nieakceptowaną – niech fakty i dowody mówią same za siebie. Przeprowadzano wywiady z Jakubem i jego rodziną, nie było wywiadów z pokrzywdzoną i jej rodziną. Dlaczego?

Napisano, jakoby Express & Echo doniósł, że w czasie ogłaszania wyroku Jakub zaczął się śmiać. Jakub nie tylko się nie śmiał, ale unikał wzroku ofiary – i to odnotowało Express & Echo. Nic więcej.

O czym to świadczy? Cóż. Obie strony na pewnym poziomie nie rozumieją się wzajemnie, mają do siebie najwyraźniej jakiś żal, skoro węszą spiski. Zaznaczam – może nie wszystko, co w procesie Jakuba T. miało miejsce jest jasne i klarowne (przynajmniej dla mnie), ale wiara w spisek Brytyjczyków przeciwko Polakom i odwrotnie, wiara w to, ze Polacy jeżdżą na Anglii, by gwałcić kobiety brytyjskie, jest jedynie przykrym obrazem tych pretensji i żali, jakie będą się pojawiać jeszcze przez wiele lat w Wielkiej Brytanii i w Polsce WŚRÓD tych, którzy się czegoś boją. Spisku nie ma. Są ludzie, którzy popełniają błędy, zbrodnie, interpretują dowody dobrze czy źle, ale nie spiskują przeciwko nacjom en masse. Przynajmniej nie w publicznym dyskursie (nie tabloidowym). Oczywiście, członkowie British National Party z procesu Jakuba T. wyciągną odpowiednie wnioski (ale im Jakub T. do tego nie był potrzebny), a ci Polacy, którzy mają mentalność zbliżoną do członków BNP –też. Ale nie warto robić z tego konfliktu polsko-brytyjskiego, bo go nie ma.

Są za to sensaci i frustraci z obu stron. Żal rodziny Jakuba T. Sąd orzekł, że Jakub jest winny. Jeśli istnieją jakieś wątpliwości (a jest ich ponoć wiele), niech zatem sprawą zajmą specjaliści, nie ulica i nieprofesjonalne media z obu stron.

Aleksandra Łojek-Magdziarz

Autorka jest orientalistką i socjolożką, pisze m.in. do Comment is free The Guardian , Cooltury, i na blogach Bye, Bye Poland Polityki oraz Doktorant na obczyźnie .

poniedziałek, 04 lutego 2008, a.lojek-magdziarz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: