O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Szariat na Wyspach -fakt (prawie) dokonany?

Arcybiskub Canterbury, dr Rowan Williams powiedział, że wprowadzenie niektórych elementów prawa islamskiego do systemu prawa brytyjskiego jest nieuniknione. Stwierdzeniem tym wytyczył sobie ścieżkę na szczególnie parszywe pole minowe - pisze Aleksandra Łojek-Magdziarz*.

Posypały się gromy na głowę arcybiskupa, z bardzo wielu różnych stron, politycy dostali szału (łącznie z jedyną parlamentarzystką islamską, Saeedą Warsi), zwykli Brytyjczycy zdębieli zupełnie. Muzułmanie wcale nie jednogłośnie poparli biskupa- niektórzy przerazili się konsekwencji, jakie ze sobą niosą. Tariq Ramadan z Oxford University, wnuk Hasana al-Banny (założyciela Braci Muzułmanów, najbardziej wpływowej organizacji muzułmańskiej na świecie), powiedział, że deklaracja arcybiskupa może powodować powstanie postawy lękowej wśród brytyjskiego społeczeństwa, zatem muzułmanie po prostu powinni przestrzegać sekularnego systemu prawa brytyjskiego, a żyć według zasad islamu.

Prawo islamskie, podobnie jak prawo żydowskie, jest już stosowane w Wielkiej Brytanii, choć niewiele się o tym mówi. Istnieją przy niektórych meczetach sądy islamskie (w Wielkiej Brytanii znajduje się przynajmniej 2000 meczetów), które pomagają wiernym w sprawach cywilnych – wydają fatwy (niewiążące wyroki prawne), regulujące głównie sprawy związane ze spadkami i innymi podobnymi problemami prawnymi. Banki brytyjskie oferują konta prowadzone zgodnie z islamska bankowością (w
islamie bowiem zakazane jest pobieranie odsetek, klient i bank wchodzą zatem w układ zbliżony do spółki komandytowej). Najbardziej kontrowersyjną częścią prawa islamskiego jest prawo rodzinne i elementy prawa karnego. W Wielkiej Brytanii poligynia jest zakazana (ale jeśli do małżeństw doszło poza granicami kraju, na przykład w Pakistanie, małżeństwa takie uznane są za legalne).
Brytyjczycy postrzegają prawo islamskie głównie przez pryzmat chłost, kary śmierci za cudzołóstwo i obcinanie ręki złodziejom czy głów wrogom islamu – czyli poprzez to, co dzieje się w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Afganistanie. Brytyjscy muzułmanie tych akurat implementacji sobie najczęściej nie życzą, wyjąwszy może Hizb ut-tahrir, ale to są ekstremiści, których najczęściej wypierają się sami muzułmanie.

Rowan Williams został zaatakowany z niemal wszystkich możliwych stron. Nagle zaczęły padać oficjalne deklaracje z wcale nie religijnych ust, że Wielka Brytania to kraj chrześcijański i żadne prawo islamskie nie może być stosowane (mimo, że już jest). W obronie biskupa stanęli niektórzy lewicowcy, najważniejsza damska postać kościoła anglikańskiego, pani June Osborn, choć raczej w kontekście, iż nie wiedział, co czyni i trzeba go łagodnie potraktować. Przeciwko arcybiskupowi ruszyły tabloidy z okładkami typu „szariat jest już w tajemnicy stosowany niemal wszędzie!” (a nie jest to prawda, bo nie w tajemnicy), muzułmanki
feministki, które uważają szariat za średniowieczne narzędzie upokarzania kobiet, a arcybiskupa za naiwniaka, który wierzy, że jest możliwe dokonanie wyboru takich przepisów prawnych, które nie będą
godziły w prawa człowieka, karały śmiercią homoseksualistów, itp.

Ale niektórzy Brytyjczycy uważają, ze muzułmanie powinni mieć możliwość stosowania się do własnego prawa religijnego (tak jak ortodoksyjni żydzi brytyjscy, ponieważ sądy żydowskie są od 100 lat uznane przez brytyjski system prawny – aczkolwiek orzeczenia sądów religijnych nie mogą stać w jawnej sprzeczności z tym systemem).

Ciekawe jest tak naprawdę to, że zdaje się, iż żadna ze stron nie bardzo wie, co mówi. Nie ma bowiem czegoś takiego jak ujednolicone prawo islamskie. Prawdą jest, że jego podstawę stanowi Koran, ale Koran może być różnie interpretowany (albo stosowany wprost), co już pokazuje złożoność sytuacji. Wahhabici z Arabii Saudyjskiej będą stosować Koran niemal dosłownie, a wszelkie wątpliwości prawne, wynikające z faktu, że Koran został, jak wierzą muzułmanie, objawiony czternaście wieków temu, więc nie reguluje kwestii współczesnych, wyjaśniać w sposób archaiczny. Inni będą, prócz Koranu i jednej szczególnie surowej szkoły prawa (wahhabici uznają tylko hanbalicką), opierać się na potężnym materiale prawnym wygenerowanym przez inne, łagodniejsze w wymowie, ale różniące się wzajemnie prądy legislacyjne. Do tego wszystkiego jeszcze należy dołożyć tomiszcza fatw i brak zwierzchnika religijnego, który by to wszystko nie tylko ogarnął, ale ujednolicił. To szczególne wyzwanie.

Dlatego powiedzenie, że pewne elementy prawa islamskiego nieuchronnie pojawią się w systemie prawnym Wielkiej Brytanii jest jak powiedzenie, że na obiad będzie jakaś zupa, a przy stole siedzą głodni
wegetarianie, mięsożerni, Żydzi nie jedzący wieprzowiny i Hindusi nie jedzący wołowiny. Zupą to może być rosół na czterech rodzajach mięs, ale i krem z pieczarek.

Mój kolega, sunnita, z sympatiami po stronie islamizmu, stwierdził nagle, że poligynia jest barbarzyństwem, które straciło na aktualności, a Koran należy czytać przez pryzmat postmodernizmu. Tak, radykał powiedział to nad miseczką ryżu. Ta sama osoba twierdzi, że czas najwyższy, w nawiązaniu do problemu binge drinking, wprowadzić zakaz picia alkoholu w Wielkiej Brytanii, bo prawo powinno ingerować w moralność. Koleżanka muzułmanka, bardzo przestrzegająca zasad islamu, za barbarzyństwo uznaje nakaz noszenia chusty – i za nadinterpretację wersetu koranicznego, który kobietom nakazuje
chowanie „własnych ozdób”. Inna muzułmanka nosi przykładnie burkę i pisze bloga.

Coś istotnego jednak się wydarzyło. Fakt, że Rowan Williams odważnie zwrócił uwagę na niebagatelny problem mniejszości muzułmańskiej. Nie potępił jej zwyczajów ani ich nie wykpił. Zwrócił na nie uwagę opinii publicznej i niechcący dokonał zjednoczenia sceny politycznej i mediów, co z pewnością nie pomoże muzułmańskiej sprawie na krótką metę, ale może przyczyni się do powstania jednej instytucji prawnej, która by opracowała projekt ujednolicenia prawa szariatu i dostosowania go do wymogów XXI wiecznej rzeczywistości? Może. Interesujące by było, gdyby to się stało właśnie na Zachodzie. A nie na Bliskim Wschodzie.
* Aleksandra Łojek-Magdziarz

Autorka jest orientalistką i socjolożką, pisze m.in. do Comment is free The Guardian , Cooltury, Nowego Czasu , i na blogach Bye, Bye Poland Polityki oraz Doktorant na obczyźnie .

poniedziałek, 11 lutego 2008, a.lojek-magdziarz

Polecane wpisy

  • Jest nagonka na Polaków czy jej nie ma?

    Nagonka prasowa na Polaków trwa - mówią jedni. Żadnej kampanii niechęci nie ma - twierdzą drudzy. No więc, jak to jest? Czy prasa brytyjska rzeczywiście na cel

  • Wyrok

    Może nie wszystko, co w procesie Jakuba T. miało miejsce jest jasne i klarowne (przynajmniej dla mnie), ale wiara w spisek Brytyjczyków przeciwko Polakom i odwr

  • Walka klas, czyli czy od Anglików można wymagać znajomości angielskiego

    Uznałam, że upraszczanie wszystkiego na siłę, a co więcej, usuwanie słów w niebyt (a to się dzieje), to DYSKRYMINACJA wobec warstw nieuprzywilejowanych edukacyj

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/12 17:01:15
cieszy mnie Pani szeroka wiedza, ale w pewnych sprawach naprawdę nie ma co dzielić włosa na czworo. jeden system prawny powinien obowiązywać wszystkich. w przeciwnym razie powstaje groźba chaosu. nie mówiąc już o tym, że jak zresztą sama Pani wspomniała, różni muzułmanie rozumieją różne rzeczy pod pojęciem szariatu. jedni uznają ew. ustępstwa za wystarczające, inni odczytaliby to jako oznakę słabości i furtkę do dalszych żądań.
-
Gość: Asad al Faluja, *.resetnet.pl
2008/02/12 17:12:27
Autorko, źle przetłumaczyłaś Muslim Brotherhood. Zamiast Braci Muzułmanów powinno być Bractwo Muzułmańskie.
-
Gość: holger, 77.223.227.*
2008/02/12 17:44:31
No to od kiedy kamienowanie cudzołożników i skracanie o głowę apostatów oraz bluźniących przeciwko Allahowi i Muhammadowi?
-
2008/02/12 19:27:19
Artykul rownie nierzetelny jak wiekszosc na GW - nic dziwnego ze znalazl sie na stronie glownej. Nie bede go komentowal, powiem tylko ze pasuje do innych rownie 'odkrywczych' artykulow tej autorki:

'My expectations of the use of English by native speakers have been dashed: instead I find I have to dumb down my own language skills'
commentisfree.guardian.co.uk/aleksandra_lojekmagdziarz/2008/01/english_for_dummies.html

Dywagacje nad znaczeniem powitania 'how are you'
commentisfree.guardian.co.uk/aleksandra_lojekmagdziarz/2008/01/mustnt_grumble.html

Jak widac po komentarzach do tych artykulow, brytyjczycy sa bardziej przenikliwi i nie zostawili na jej radosnej tworczosci suchej nitki. To tak jak by jakis cudzoziemiec przyjechal do polski i sie zaczal zastanawiac dlaczego mowimy sobie 'dzien dobry' skoro jest brzydka pogoda, dziurawe drogi, bieda itp itd. Albo dlaczego nie mowimy na codzien tak jak mickiewicz.

Kazdy moze prowadzic bloga czy pisac listy do the guardian, ale jak sie nie ma nic do powiedzenia to lepiej sie nie osmieszac - jak cos jest w sieci to juz zostanie na wiele lat.

Tutaj chcialbym podac linka do swojego komentarza nt polskich dziennikarzy -
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75512765&a=75583760 - jezeli jest pani socjolozka to temat powinien pania zainteresowac.

Mam nadzieje ze ten komentarz zostanie.

Milego dnia i zycze udanej kariery, tylko niech sie pani stara dojsc do sedna a nie bazowac na przypuszczeniach, domyslach czy pobieznej lekturze artykulow prasy zagranicznej.
-
2008/02/12 21:55:24
Uważam, że w cywilizowanym kraju powinno obowiązywać świeckie jednolite prawo. Ale wiem, że to nabożne życzenie. W wielu krajach europejskich prawo państwowe jest skoordynowane z zasadami religijnymi większości obywateli. Np. w Irlandii i Polsce obowiązują prawa katolickie.

Więc wypowiedź arcybiskupa Williamsa sugeruje jego tolerancję religijną i otwarty umysł. Stanowi ono kontrast do papieża BXVI każącego modlić się o nawracanie Żydów na katolicyzm.
-
2008/02/12 22:25:04
@Asad al-Faluja

W języku polskim nazwa Al-Ikhwan al-Muslim jest tłumaczona najczęściej jako Bracia Muzułmanie, vide jedyna (chyba) na polskim rynku bardzo profesjonalna monografia na ten temat: J. Zdanowski, Bracia Muzułmanie i inni, Szczecin 1986.
Dlatego pozowliłam sobie użyc tej wlaśnie nazwy, zgodnie z teorią przekladu (jesli istnieje już jakies tłumaczenie, dobre, używa się istniejącego, a nie wlasnego). Nie jest to zatem moje tłumaczenie.
Bywa, ze nazwy sa stosowane wymiennie, podobnie, jak w języku angielskim - Muslim Brotherhood i Muslim Brothers.
Bo nazwa ta pochodzi od "Jamiyat al-Ikhwan al-Muslim" czyli Stowarzyszenia....vide tytuł klasycznej już książki Richarda P. Mitchella.
Pozdrawiam,

A.Łojek-Magdziarz

-
2008/02/13 22:29:32
eteraz.wordpress.com/2008/02/09/opposing-sharia-arbitration-courts-in-uk/
-
2008/02/13 22:59:57
@ falafel5

swietny tekst, wielkie dzieki!
-
Gość: A Mickiewitch, *.dsl.chcgil.ameritech.net
2009/03/15 01:40:14
A kto to jest "socjolozka"????????? Dawno wyjechalem z Polski i nie mam pojecia.
Adam Mickiewitch