O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Czyżby odwrót?

 

 

Zaczęło się do tego, że dostałam email od producenta kanału Channel 4, który robi czteroczęściowy film o Polakach w Wielkiej Brytanii, miedzy innymi o tym, że nie jedzą łabędzi. Spotkaliśmy się, by o tym porozmawiać i okazało się, że Dimitri twierdzi, że Polacy zaczynają mniej lub bardziej masowy exodus z Wielkiej Brytanii, co go bardzo zainteresowało. Najpierw potraktowałam jego stwierdzenie za lekko przesadne, ale potem, kiedy rozejrzałam się baczniej dookoła, zauważyłam, ze faktycznie – niektorzy wracają.

 

Pisał o tym The Times, tabloidy nawet zaczęły się niepokoić, bo po konsekwentnym i lękowym oraz długotrwałym opluwaniu imigracji jako takiej, odkryły nagle, ze jeśli skurczy się obecność taniej siły roboczej, ekonomia brytyjska może zacząć słabować, tym bardziej, że i Brytyjczycy mniej lub bardziej masowo wykupują posiadłości w Hiszpanii czy Francji, nie chcąc mieć z własnym krajem nic wspólnego (za drogo , jak mówią.)

I tak  wieść niesie, że likwidacji ulega jedna z lokalnych gazet polskich, nie dlatego, ze jej nie szło, ale że pracownicy i szefostwo dostali znaczne bardziej intratne propozycje pracy w Polsce . Nowopoznany kolega, który był w Anglii cztery długie lata , otrzymał propozycję, którą określił jako propozycję nie do dorzucenia, w Krakowie, jako menadżer, z taką samą pensja, jak w UK (która żebraczą nie była) plus na start mieszkanie na trzy miesiące , by się oswoił ze zmianą środowiska. Inna osoba, historyk i filmowiec w jednym, która pracowała w firmie, zajmującej się produkcją urządzeń przewodniczo- translatorskich, została przekierowana do Krakowa również z podobną ofertą finansową, więc się niedługo się wahała. Inni moi rozmówcy, jak się okazało, szukają pracy w Polsce, ale jednocześnie zachowują te same oczekiwania finansowe, jakie mieli tutaj- i niektórym zaczyna się udawać ,a inni cierpliwie studiują oferty pracy i liczą na to, że się uda.

Oczywiście, wszystkie te decyzje nie będą łatwe. Tylko ktoś bez wyobraźni mógłby powiedzieć, ze gładko jest przenosić się z jednego kraju do drugiego, jeśli się ma odrobinę ludzkich uczuć, naturalnie. Każda osoba, z która rozmawiałam na temat powrotu, stała w rozkroku mentalnym – zdając sobie sprawę z tego, że w Polsce będzie im brakować Wielkiej Brytanii, a w Wielkiej Brytanii brakuje im Polski i tak już zostanie.

„Już się nigdy nie będzie tak do końca u siebie” powiedział mi człowiek, który wiele lat spędził w Stanach (artysta), który oczywiście odnalazł się z powrotem w polskiej rzeczywistości, przyzwyczaił się do niej, ale po nocach śni mu się Nowy Jork i jogging tam uprawiany i rynek sztuki, na którym znajomości były mniej ważne od talentu twórcy.

- Nie ma powrotów – powiedział inny artysta, pisarz z lekką nostalgią, ale nie tragiczną (chyba już w naszych czasach w naszej szerokości geograficznej nie ma tragicznych nostalgii, bo granice otwarte na oścież) – Nie wraca się do tego samego miejsca, bo ono z czasem mija. Wszystko się zmieniło ludzie, otoczenie. Nie wracamy, tylko jeździmy i szukamy przeszłości, czasem ją odnajdujemy, czasem nie. Może zapachy są te same.

 

Niektórzy już nigdy nie wracają na stale, chcąc żyć symultanicznie w dwóch krajach. Pytanie o rozdarcia tożsamościowe będą zatem pytaniami , z którymi każdy z nas będzie musiał się zmierzyć, bo staną się częścią nas. Do tego dochodzi nieufność w stosunku do tego, co wymyślą rządzący w tak młodej demokracji, jaka jest demokracja polska.

- Demokracja polska to taki podlotek, któremu nie wiadomo, co do łba strzeli, gdy pójdzie na studia- powiedział inny emigrant, którego tez rozdziera od czasu do czasu tęsknota za krajem. Na razie zaspokaja ja podróżami do domu (ale gdzie ten dom jest? Wraca też do domu, tyle że w Londynie) i analizuje polską mentalność, choć już uzgodniliśmy, że tego terminu używać nie będziemy, wyszedłszy z założenia, że raczej miewamy do czynienia z przeżytkami mentalności postsowieckiej (tak, jeszcze, i niestety w niektórych aspektach skażenie to bywa to dziedziczne) , a nie czysto polskiej (takie bardziej romantyczne podejście). Bo wielu emigrantów wcale nie rozmawia o pieniądzach, ale o psychologicznych barierach, o braku transparentności niektórych instytucji w Polsce, nepotyzmie. Ci, którzy parali się nauka przed wyjazdem z Polski i mieli możliwość porównać ją ze stanem nauki w Wielkiej Brytanii (brak pijanych wykładowców, brak napuszonej hierarchii, brak syndromu kompulsywnego podkreślania, kim się jest i jaki się ma tytuł naukowy, brak wstrętu do zaawansowanej technologii i innych dziwnych zachowań, które zdarzają się od czasu do czasu  na polskich uniwersytetach) obawiają się, ze w tej dziedzinie nadal jesteśmy w dżungli lub w najlepszym razie w PRL-u. Ci, którzy zajmowali się biznesem, boją się nieuczciwości i braku etyki. I tak dalej.

Niemniej, zaczynają się powroty. Albo może nie powroty, zgodnie z tym, co powiedział wyżej wspomniany pisarz, ale migracje do Polski. Nikt nie wie, co one oznaczają i jak długo będą trwały, ale przynajmniej ruch nie jest już jednostronny. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, dla Polaków i Polski.

 

 

 

Aleksandra Łojek-Magdziarz

środa, 20 lutego 2008, a.lojek-magdziarz

Polecane wpisy

  • Pukanie się w glowę

      - To Brytyjczycy wymyślili eksploatację nowoprzybyłych imigrantów, chciałam Państwu przypomnieć –powiedziała labourzystka Gwyneth Dunwoody.w przemó

  • Im granice słabsze, tym mocniejsze

    Propozycja reformy ordynacji wyborczej za granicą przedstawiona przez Fundację Helsińską zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy padły tak konkretne propozycje. Do

  • Wyrok

    Może nie wszystko, co w procesie Jakuba T. miało miejsce jest jasne i klarowne (przynajmniej dla mnie), ale wiara w spisek Brytyjczyków przeciwko Polakom i odwr

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: 2511p, *.range81-151.btcentralplus.com
2008/02/20 18:11:18
nie zawsze sie zgadzam, ale pozostaje z szacunkiem
bardzo interesujacy tekst
i mysle
bardzo prawdziwy
pzdr
-
2008/02/21 10:10:09
No i daj Boże - jeśli znajdziecie tu dobre propozycje pracy, wracajcie! Polskę możemy zmieniać na lepsze, a kto lepiej w tym pomoże niż ktoś, kto parę lat żył i normalnie funkcjonował w wysoko rozwiniętym kraju?

Polscy ekspaci, gdybyście wrócili w dużej liczbie, to wasza masowa emigracja sprzed paru lat po raz pierwszy w polskiej historii okazałaby się nie narodową tragedią, tylko mądrą inwestycją w wiedzę i doświadczenie.
-
Gość: Bóg, *.chello.pl
2008/02/25 15:25:30
Nie łódź się.
Nie media, nie politycy, tylko ludzie sami będą decydowali.

Od początku było wiadomo, że nie wszyscy się w UK odnajdą, że część hurra-emigracji prędzej czy później wróci.
Niemniej część zostanie, bo jak by nie patrzeć, lokalne wachania będą różne, ale pensje w UK, ZAWSZE będą wyższe niż w Polsce.
Co z tego że w kraju są podwyżki? Wszystko to z nawiązką zeżarły/zeżrą podwyżki cen żarcia i reszty.
Założymy się kto będzie dziadem na emeryturze?
Polak w Polsce, czy Polak w UK?
-
2008/02/25 15:35:55
"Ci, którzy zajmowali się biznesem, boją się nieuczciwości i braku etyki."

JAko młody przedsiębiorca, prowadzący od 2 lat własną firmę, a od około 8 lat pracujący w branży, na etacie lub jako freelancer, oświadczam.

80% Polskich przedsiębiorców, to złodzieje.
ZŁO-DZIE-JE.
Nie jestem zapalonym socjalistą z natury nienawidzącym "kapitalistów". Przeciwnie, nienawidzę socjalistów. Nie należę również do grona ludzi, którzy swoje niepowodzenia życiowe zwalają na garb własnej "uczciwości" - spotkałem wielu nieudaczników i leni, którzy ratowali swoją godność tekstami "no, gdybym ja kradł jak inni, to bym się dorobił...".
Staram się być obiektywny i uczciwy, wobec wszystkich i wobec siebie.
I powiadam wam, Polacy to złodzieje. Jest takie powiedzenie - "jedynym zwierciadłem w którym możemy się przeglądać są inni ludzie". Jesteśmy narodem nieuczciwym, i złodziejskim.
Nie spodziewam się by businessmani w UK byli uczciwsi.
Ale prawo tam jest tak skonstruowane, że kraść się NIE OPŁACA.
I dlatego tam wyjeżdżam. W Polsce wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do bycia okradanymi przez państwo, nie czujemy się więc winni gdy okradamy innych. "Okazja czyni złodzieja" - w Polsce prawo jest napisane pod dyktando złodziei.
-
Gość: malysz2, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/04 23:48:24
" Bo wielu emigrantów wcale nie rozmawia o pieniądzach, ale o psychologicznych barierach, o braku transparentności niektórych instytucji w Polsce, nepotyzmie. Ci, którzy parali się nauką przed wyjazdem z Polski i mieli możliwość porównać ją ze stanem nauki w Wielkiej Brytanii [...] obawiają się, że w tej dziedzinie nadal jesteśmy w dżungli lub w najlepszym razie w PRL-u. Ci, którzy zajmowali się biznesem, boją się nieuczciwości i braku etyki. I tak dalej."

Tak. Z mojego osobistego doświadczenia wysuwam trzy wnioski (w formie pytań):
1. Dlaczego ja, muszę mieć co najmniej pięć lat doświadczenia, żeby pracować w Polsce? Najbardziej wartościową rzeczą, jaką można zdobyć w Wielkiej Brytanii, jest doświadczenie. Tam jakoś potrafią dać szansę każdemu, potrafią docenić dobrych i usunąc złych pracowników.
2. Dlaczego najlepiej bybyło gdybym to ja płacił swój ZUS? To może wydawać się śmieszne, ale istnieje dużo ofert pracy na umowę o dzieło, które w swym założeniu mają przenieść koszy pracy na pracownika lub zmusić go do otwarcia własnej działalności. Czasem oznacza to iż taka osoba musi działać nielegalnie, aby wyjść na swoje. Niestety polski system Ubezpeczeń Emerytalnych nie jest elastyczny co do wysokości płaconej składki (proporcjonalnie do zarobków) tylko co do możliwości oszczędzania (istnieje wiele Funduszy Emeryt.).
3. Dlaczego mam być nielegalnym pracownikiem w Polsce, jak mogę być legalnym we wszystkich krajach Unii? Tak, to był prawdopodobnie główny motyw emigracji młodych Polaków, zaraz po otwarciu granic UE (chodziło jednak o pieniądze ;-) ale na starość). Tam na emeryturze można jednak dostatnio żyć. Bo ja, nie chciałbym pracować z przymusu do końca życia (niestety przy nielegalnej pracy musiałbym, aby przetrwać).

PS: Mam nadzieję że, to będzie dobry kraj. Teraz, gdy mam pieniądze i /lub wiem jak je zdobyć, to wydaje się on takim.
-
Gość: olsza, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/18 11:40:42
Dla wszystkich wracających

powrót na pobyt stały
czy tymczasowy?
do kraju łaciatej krowy
bliźniaków o twarzach
gumolitowych
agenta grzyba
z anteną na uralu do kraju, gdzie kują ofiary nie losu kowalów

do kraju jednej, płatnej(!!) autostrady za to z przewężeniem
na całej długości

gdzie wszyscy zgarbieni
nawet ludzie prości
gdzie kult kombatanctwa
i wiary w męczeństwo
gdzie każdy urodzaj
zakończy sie klęską

jeśli chcecie wracać
my jesteśmy radzi lecz potem nie mówcie
żem Wam nie odradził
-
Gość: andm7, *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
2008/03/31 19:57:16
Cenię sobie lekturę wieści z 17 województwa. Także spojrzenie z tej perspektywy na krajowe sprawy bywa ciekawe. Od siebie dodam, iż od wewnątrz z kolei potrafi być nieciekawe - duszna atmosfera (wolałbym tego bliżej nie wyjaśniać), tak że odechciewa się udziału w życiu publicznym, również poprzez nowy wpis w swoim blogu. A propos, może jakaś wskazówka (niestety, nie znam nikogo), jak by się tam skromnie zatrzymać. Nie zaszkodziłoby - choćby dla higieny psychicznej - trochę dystansu do swojego grajdołka. Pozdrawiam - andrzejmikula@gazeta.pl
-
Gość: EwaM, *.aster.pl
2008/08/16 11:26:44
Witam serdecznie,
ogromne dzieki za wszystkie wypowiedzi, blogi, linki. Jestem milo zaskoczona, ze internet, tak jak zreszta zawsze uwazalam to potega i moze czemus sluzyc. I mozna czytac z przyjemnoscia. Mozna podyskutowac, nawet wiersz przeslac. Mozna miec inne poglady ale pisac o nich z kultura. Mam apel do wszystkich, ale przede wszystkim do dziennikarzy - moderatorow- informatykow - zrobmy cos aby podobne panele byly na kazdej polskiej stronie internetowej. Zlikwidujmy te fora,pelne jadu, nienawisci, niemerytoryczne. Pracy duzo, ale w koncu odechce im sie pisac straszne na nich obelgi, niecenzuralne slowa. Nie wierze by 90 procent polaków zialo nienawiścią do wszystkiego co sie rusza. To nie jest prawdziwy obraz i nieprawdziwa Polska. I zezwalanie na cos podobnego chyba nie ma nic wspólnego z oglądalnością stron. Zmienmy ten obraz, zmienmy nasz internet. Zwlaszcza, ze cudzoziemcy tez tam zagladaja.
Pozdrawiam goraco.
-
Gość: Magda, *.lib.uni.lodz.pl
2008/10/20 17:18:13
No wlasnie, bardzo trafny tekst. Ja przed dwoma miesiacami wykonalam migracje do Polski z Irlandii. Po 3 latach tamze. Po nocach sni mi sie morze, widoki irlandzkie, irlandzki usmiech, radosc Dublina. Zameczam wszystkich tutaj opowiesciami, jaka to Irlandia jest wspaniala. No bo jest. Niestety tapniecie ekonomiczne w Irl zmusilo mnie rejterady do ojczyzny. Za chlebem. Mam nadzieje, ze nie na dlugo. Bardzo tesknie. Najbardziej za cieplem Irlandczykow i ich otwartym podejsciem do zycia. Poki co, probuje sie przystosowac do realiow Pl. Nie jest lekko...
-
Gość: Beck s, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 19:28:34
Bardzo trafny tekst!! Coraz więcej osób wraca do ojczyzny z tęsknoty, a nie za chlebem. Zarobki w naszym kraju wciąż są dużo niższe niż na wyspach, ale jednak Polska to ojczyzna, w której Polacy czują się najlepiej(choć to już nie ta sama ojczyzna, którą opuścili kilka lat temu). Myślę, że wraz ze wrostem zamożności polskiego społeczeństwa(widać ten wzrost gołym okiem, ale jeszcze na m sporo brakuje do UK) Polaków będzie wracać coraz więcej. Już teraz wielu powracających ma te same zarobki co w Anglii. PS tu na tym forum widać ludzi inteligentnych, którzy nie opluwają Polski i nie wykrzykują, że pozytywne wiadomości to propaganda w przeciwieństwie do interii czy wp. Poza tym autor ma racje, że Polacy nie są źli, że to zależy od człowieka