O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
W czym Brytyjczycy wypadają gorzej od nas

Ostatniej rzeczy, jakiej się spodziewałam, to dekonstrukcji popularnego mitu, że Polacy są straszliwymi pijakami i nikt im nie dorówna, może prócz Rosjan - pisze Aleksandra Łojek-Magdziarz*.

Kiedy 14 lat temu po raz pierwszy postawiłam stopę na brytyjskiej ziemi, zaniepokoił mnie widok ślicznych dziewcząt wymiotujących w londyńskim metrze przy aprobacie nietrzeźwych, zezujących kolegów. Ale wtedy sama miałam lat dwadzieścia parę i nie takie rzeczy widziałam w akademikach krakowskich.
Kolejny moment zadziwienia przeżyłam w klubie londyńskim, kiedy kolega, dziecię dwojga Oksfordczyków, zaczął spijać resztki piwa z kufli gości. Uznałam, że ma problem alkoholowy, więc, zgodnie z teoriami o leczeniu choroby alkoholowej, nie drążyłam tematu, czekając, aż sięgnie swego dna.
Teraz postanowiłam porozmawiać o tym z Brytyjczykami i Polakami, zwłaszcza po lekturze badań, głoszących, że Brytyjczycy piją więcej niż Polacy i że nieubłaganie wzrasta liczba pijanych dzieci.
Zaprzyjaźniony Brytyjczyk, Dave, mieszkał w Polsce pięć lat, gdzie uczył angielskiego, ale i pracował w pubie. Pub to wspaniałe miejsce do badań międzykulturowych, zwłaszcza kiedy barman mówi po polsku i po angielsku. Dave'a reputacja Polaków jako pijaków bawi niemal do łez, uważa ją za niezasłużoną i nie ma pojęcia, skąd się wzięła. Może, myśli, ludzie uważają, że skoro w Polsce zimno, to trzeba się rozgrzewać alkoholem?
W Wielkiej Brytanii nagminnie do jednego worka wkłada się wszystkie wschodnioeuropejskie nacje, a jedyne produkty z tej części świata reklamowane w TV i billboardach to Żywiec i rosyjska wódka.
Dla Brytyjczyków, tych gorzej wykształconych, Europa Wschodnia to monolit kulturowy, więc zakłada się, że wszyscy zachowują się podobnie. I że wszyscy są alkoholikami.
Owszem, paskudnym zwyczajem jest to, że Polacy kupują colę i spod stolika nalewają wódeczkę, niewinnie łyskając coraz bardziej czerwonymi oczami, przekonani, że nikt ich nie widzi (Dave, który z tym zjawiskiem spotkał się wielokrotnie, nazwał to kradzieżą).
Pijaństwo brytyjskie jest równie niezłomne jak polskie, ale jednak inne. Brytyjczycy w pubie wlewają w siebie litry alkoholu. Polacy kupują wódkę w sklepie i oddają się szalonej degustacji w domu, więc nie są widoczni. Obie nacje różni szybkość picia i społeczne do niego nastawienie. W Wielkiej Brytanii powstają całe listy porad, co robić, by było tanio a skutecznie (niejedzenie przed wieczornym wyjściem, mieszanie alkoholi itd. Co ciekawe, w tym samym czasie rząd publikuje broszury, zalecające dokładnie odwrotne zachowanie).
W Polsce pijana kobieta budzi niesmak. Nie ma wyrozumiałości dla bełkoczącej dwudziestolatki z rozmazanym makijażem, która leży bezwładnie w fotelu pubu. W Anglii to naturalny widok i niewielu jest takich, którym się to nie podoba. Pijana dziewczyna to pijana dziewczyna, dobrze się bawiła aż urwał jej się film. Można jej współczuć, że jutro będzie ja bolała głowa i tyle.
Badania, opublikowane w British Medical Journal mówią, że 86 proc. kobiet i 91 proc. mężczyzn pije regularnie, przy czym liczba pijących kobiet rośnie coraz szybciej. Co roku do szpitali trafia z powodu przepojenia alkoholem ponad 28 tysiące osób. Odnotowano po raz pierwszy przypadek pęknięcia pęcherza z powodu ilości wypitego alkoholu. Gazety i rząd brytyjski mówią o pijanej Wielkiej Brytanii.
Nie wiem, czy mamy się z tego cieszyć (z cudzego nieszczęścia?) czy nie, ale faktem jest, że w tej dziedzinie zostaliśmy zdecydowanie w tyle. Miejmy nadzieję, że to się zbyt szybko nie zmieni.

* Aleksandra Łojek-Magdziarz, orientalistka i socjolożka, pisze m.in. do Comment is free The Guardian , Cooltury, i na blogach Bye, Bye Poland Polityki oraz Doktorant na obczyźnie .

 

Kontakt z nami: 17wojewodztwo@gazeta.pl .

wtorek, 15 stycznia 2008, a.lojek-magdziarz

Polecane wpisy

  • Jest nagonka na Polaków czy jej nie ma?

    Nagonka prasowa na Polaków trwa - mówią jedni. Żadnej kampanii niechęci nie ma - twierdzą drudzy. No więc, jak to jest? Czy prasa brytyjska rzeczywiście na cel

  • Szariat na Wyspach -fakt (prawie) dokonany?

    Arcybiskub Canterbury, dr Rowan Williams powiedział, że wprowadzenie niektórych elementów prawa islamskiego do systemu prawa brytyjskiego jest nieuniknione. Stw

  • Im granice słabsze, tym mocniejsze

    Propozycja reformy ordynacji wyborczej za granicą przedstawiona przez Fundację Helsińską zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy padły tak konkretne propozycje. Do

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
lixen
2008/01/17 11:37:27
no to musze przyznac ze teraz mnie zaskoczylas... czlowiek nie wie tylu rzeczy. Zastanawiam sie teraz czy lepiej patrzec z obrzydzeniem na pijane kobiety czy tak jak Anglicy...
dobry tekst
lixen.blox.pl