O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Polski szał zakupowy to nic w porównaniu z orgią konsumpcyjną na oxford street
Londyn świąteczno-noworoczny to chyba najbardziej wybujałe połączenie kapitalizmu z pogaństwem, szału zakupów z religią, ciała z duchem. Za każdym razem, kiedy czytam narzekania polskich moralizatorów dotyczące komercjalizacji świąt Bożego Narodzenia, wyobrażam sobie ich miny, gdyby znaleźli się na Oxford Street między połową grudnia a końcem roku.

Michał Garapich*, London calling czyli widok z 17 województwa („Gazeta Praca” 31 grudnia)  

W tym roku nastrój ten ma dość szczególny charakter ze względu na niewesołe prognozy ekonomiczne, kryzys wywołany krachem jednego z głównych banków udzielających kredytów hipotecznych i marnymi wskaźnikami konsumpcji. Antycypując obawy konsumentów, już od października wzmocnieniu uległy różnorakie kampanie reklamowe przekonujące na wszelkie sposoby, że życie człowieka jest bezwartościowe, niepełne i nijakie bez nowego telefonu, telewizora czy lodówki. Apogeum ataku przyszło na okres wyprzedaży organizowanych chyba najwcześniej w Europie. Tuż po świętach sceny przy największych centrach handlowych przypominały czasy PRL-u podczas rzucenia jakiegoś rzadkiego towaru na półki. Ludzie koczujący pod drzwiami, komitety kolejkowe, napięta atmosfera oczekiwania.

Kluczem do zrozumienia tego fenomenu nie jest wcale żadna komercjalizacja rytuału, który zawsze miał w sobie elementy cielesne, ale po prostu zwykła gospodarka oparta o kredyt. Większość pieniędzy wydanych na wyprzedażach to jeszcze gotówka niezarobiona, a jak wiemy, Brytyjczycy są najbardziej zadłużonym społeczeństwem europejskim, więc wydawanie na kredyt nie jest dla nich problemem. Jeśli mają wątpliwości, od tego jest rząd i Gordon Brown, aby ich upewnił, że gospodarka ma się świetnie i jest jak najbardziej zdrowa. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że w chwili kryzysu nie da się tego opinii powiedzieć wprost, bo pogłębi to kryzys.

Stąd jeśli społeczeństwo jest zadłużone i przeciętny człowiek zaczyna mieć problemy ze spłatą kart kredytowych, należy go udobruchać, aby wydawał jeszcze więcej. Zamiast wyjawienia prawdy i przekonania, że żyje ponad stan, należy wkopać go jeszcze głębiej w długi. Tuż po zamachach 7 lipca 2005 roku głównym przekazem do Brytyjczyków od rządzących było zapewnienie, iż "nadal mogą robić zakupy w spokoju".

W kraju, który zbudował imperium na handlu, spokojne robienie zakupów i dalsze zadłużanie się po uszy jest więc przejawem patriotyzmu i obywatelskiej świadomości. A to połączenie przechwytuje elementy religii - zamiast wiary w Boga pojawia się wiara w prawa ekonomii, a na miejsce zaufania do kapłanów przekonanie, że spece od finansów nie pozwolą na krach i gospodarcze załamanie.

Dlatego, aby tę świadomość jeszcze bardziej pogłębić, niektóre sieci sklepów obniżają ceny do absurdalnych poziomów - o 70, a nawet 80 proc. Ma to ciekawy efekt i dla polskich konsumentów. Dodając do tego mocnego złotego, okazuje się, że właściwie całkiem opłaca się pojechać do Londynu tylko na wyprzedaże, na kilkudniowe buszowanie po sklepach, bo ceny na Regent Street okazują się niższe od cen na Floriańskiej. W takiej sytuacji grzechem zaniechania jest nie dać ponieść się szałowi zakupów i nie skorzystać z okazji, nawet za cenę biletów lotniczych. Efekt może być zaskakujący, bo jeśli trend się utrzyma, oznaczać to może, że stolicę globalnego rynku od finansowej zapaści ratują świąteczni zakupowicze znad Wisły.

*) Michał Garapich - antropolog społeczny; doktorant Instytutu Europeistyki UJ, pracownik naukowy Center for Research on Nationalism Ethnicity and Multiculturalism Roehampton University. Felietony Michała Garapicha, co tydzień w Gazecie Praca

piątek, 04 stycznia 2008, cezaru

Polecane wpisy

  • Jest nagonka na Polaków czy jej nie ma?

    Nagonka prasowa na Polaków trwa - mówią jedni. Żadnej kampanii niechęci nie ma - twierdzą drudzy. No więc, jak to jest? Czy prasa brytyjska rzeczywiście na cel

  • Szariat na Wyspach -fakt (prawie) dokonany?

    Arcybiskub Canterbury, dr Rowan Williams powiedział, że wprowadzenie niektórych elementów prawa islamskiego do systemu prawa brytyjskiego jest nieuniknione. Stw

  • Im granice słabsze, tym mocniejsze

    Propozycja reformy ordynacji wyborczej za granicą przedstawiona przez Fundację Helsińską zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy padły tak konkretne propozycje. Do

TrackBack
TrackBack URL wpisu: