O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Nie wiem - odpowiedź naszych czasów

W większości sondaży, jakie przeprowadzano wśród Polaków w Wielkiej Brytanii, jedna trzecia pytanych o to, na jak długo zamierzają przebywać na Wyspach, odpowiada: „nie wiem”.

Michał Garapich*, London calling czyli widok z 17 województwa („Gazeta Praca” 21 stycznia)

Dane są dość podobne w statystykach brytyjskiego MSW, gdzie rejestrujący pracownicy są proszeni o podanie, jak długo zamierzają przebywać w kraju. Odpowiedź ta stanowi nie lada problem dla naukowców i polityków chcących zbić polityczny kapitał na jakimkolwiek śladzie empirycznym, że „Polacy wracają”.
Jest wiele metodologicznych problemów z tym pytaniem i jak słusznie zauważano, nie można przewidywać na podstawie odpowiedzi respondentów ile naprawdę czasu spędzą na Wyspach i kiedy do Polski wrócą. Sam to pytanie zadawałem setkom osób, więc poniższe uwagi są rodzajem krytycznego spojrzenia na własną pracę.
Głównym problemem w pytaniu jest założenie istnienia racjonalnie kalkulujących homo economicus, którzy w kalendarzyku mają wyszczególnione, co będą robić w następnym dziesięcioleciu.
Pytanie, na ile ktoś do Anglii przyjechał lub kiedy zamierza wrócić, zakłada, iż ludzie podejmują decyzje w kategoriach długofalowych planów z jasnym celem na końcu i pełną wiedzą na temat ryzyka. Oczywiście nie brak takich, którzy wszystko dokładnie mają zaplanowane, ale jak widać z odpowiedzi „nie wiem”, spora część osób raczej dystansuje się od podobnego myślenia, przyjmując nieprzewidywalność konsekwencji własnych wyborów jako rzecz naturalną. „Nie wiem” nie jest tylko ucieczką respondenta w bezpieczną, niezobowiązującą odpowiedź, ale deklaracją, iż człowiek otwarty jest na losowość świata społecznego, a zbyt precyzyjne planowanie może doprowadzić do bolesnych porażek. Jeśli się nie planuje, nie ma szans na niepowodzenie. W świecie ryzyka, większej indywidualnej odpowiedzialności, falujących kursów walut, niepewności rynku pracy, niespodziewanych wydarzeń w rodzaju miłości od pierwszego wejrzenia to strategia całkiem racjonalna.
Ale jest jeszcze inny aspekt celowej odmowy odpowiedzi na pytanie o intencje migracyjne. Po pierwsze, pytanie może zostać przez migrantów odebrane jako przypominanie im ich niepewnego, tymczasowego statusu gości nienależących do klubu, przyjezdnych i obcych. Wszak nikt nie pyta Anglików, ile czasu jeszcze mają zamiar mieszkać w Anglii (mimo iż emigracja z Wysp Brytyjskich nie odbiega w skali od migracji do tego kraju). Pytanie o czas pobytu automatycznie implikuje deklarację o stopień integracji, poziom wejścia migranta w społeczeństwo przyjmujące. Albo jesteś tymczasowo, albo na stałe. I tutaj odpowiedź „nie wiem” jest odmową złożenia tej deklaracji, jest niezgodą na dychotomiczne traktowanie tej kwestii na zasadzie: albo-albo, albo tu, albo tam. Respondenci nie widzą potrzeby określenia swoich planów w ramach czasowych, ale również przestrzennych i społecznych. Łatwość wyjazdu, powrotu, wyjazdu raz jeszcze itd. oznacza, że dla wielu ludzi taka deklaracja jest niepotrzebna, nie widzą powodu, dla którego mieliby terytorialnie i czasowo określić własną przyszłość, bo też ich realne życie zahaczone jest o dwa kraje jednocześnie, a więzy społeczne rozciągają się od Londynu do Łomży. Odpowiedź „nie wiem” podkreśla więc transnarodowy charakter polskich migracji, czyli tego, iż mobilne jednostki podtrzymują stały związek z krajem, miastem, wsią, w których w sensie fizycznym ich nie ma, ale w których uczestniczą w sensie społecznym. Przez sieci znajomych, krewnych, odbiór mediów, kulturę, religię, przekazy pieniężne migranci są stale obecni w kontekstach, które opuścili, a odpowiedź „nie wiem” jest tego wyrazem. Wiąże się to z kolejnym znaczeniem tej deklaracji – jako rodzaju psychologicznego zabezpieczenia. Otóż sugeruje ona, iż człowiek zawsze ma do czego wrócić, zawsze, w każdej chwili – w przypadku niepowodzenia, krachu na rynku, recesji, bezrobocia - może wziąć, spakować się i pojechać na lotnisko. Ci, którzy deklarują: „zostaję tu na stałe” (zdecydowana mniejszość), mówią jednocześnie: nie mam do czego wrócić, nie mam żadnych zasobów, sieci społecznych, które są na tyle istotne by skłoniły mnie do wyjazdu do Polski. „Nie wiem” jest więc podkreśleniem swobody wyboru i posiadania możliwości zarówno w Polsce, jak i na Wyspach, jest wskazaniem, że w dzisiejszych czasach posiadanie sieci społecznych w wielu miejscach jest równie ważne i świadczące o statusie jak liczba wizytówek w portfelu lub linków na koncie portalu nasza-klasa.pl.

Należy o tym pamiętać, zadając nieśmiertelne pytanie: kiedy wrócą?

*) Michał Garapich - antropolog społeczny; doktorant Instytutu Europeistyki UJ, pracownik naukowy Center for Research on Nationalism Ethnicity and Multiculturalism Roehampton University. Felietony Michała Garapicha, co tydzień w Gazecie Praca

niedziela, 20 stycznia 2008, cezaru

Polecane wpisy

  • Jest nagonka na Polaków czy jej nie ma?

    Nagonka prasowa na Polaków trwa - mówią jedni. Żadnej kampanii niechęci nie ma - twierdzą drudzy. No więc, jak to jest? Czy prasa brytyjska rzeczywiście na cel

  • Szariat na Wyspach -fakt (prawie) dokonany?

    Arcybiskub Canterbury, dr Rowan Williams powiedział, że wprowadzenie niektórych elementów prawa islamskiego do systemu prawa brytyjskiego jest nieuniknione. Stw

  • Im granice słabsze, tym mocniejsze

    Propozycja reformy ordynacji wyborczej za granicą przedstawiona przez Fundację Helsińską zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy padły tak konkretne propozycje. Do

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: malysz2, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/04 19:47:58
Wydaje mnie się, że jako emigrantowi, na to pytanie: "Jak długo zamierzam zostać?" Pada odpowiedz: "Nie wiem." gdyż życie jest nie przewidywalne. Stąd też trudno jest podać dokładny termin. Ja na przykład chciałbym wrócić po wygranej Polski na Euro 2012, ale to tylko załorzenie, które nie musi być spełnione (wygrana Polaków jest takim samym prawdopodobieństwem jak wygrana w Totolotka). Tak naprawdę nie jest ważne ile się zarabia, tylko na co mnie stać za jednego tysiąca (PLN/GBP). Stąd bierze się przewaga Funta, za który można wiecej nabyć. Ja osobiście uważam, że lepiej bybyło LEGALNIE pracować w Polsce, niż nielegalnie gdziekolwiek. No i gdyby obecna średnia krajowa (około 2970zł Brutto -odwołując się do danych GUS) była minimalną płacą (minimum socjalnym). Wtedy nie wachałbym się wrócić i zostać.

Pozdrawiam Wojciech O.