O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Dyskryminacja? Jaka dyskryminacja?
Przez internetową stronę „Guardiana” przetoczyła się ostatnio debata wokół artykułu dotyczącego stereotypu Polaków w Wielkiej Brytanii.

Michał Garapich*, London calling czyli widok z 17 województwa („Gazeta Praca” 7 stycznia)  

Artykuł ukazał się na na popularnej stronie „Guardiana” „Comment is Free”, która służy do wciągania w publiczną debatę osób spoza wąskiego i trudno dostępnego kręgu publicystów brytyjskich (tekst dostępny na: http://commentisfree.guardian.co.uk/aleksandra_lojekmagdziarz/index.html).
 Artykuł, chociaż elegancko napisany, stawia fałszywą tezę o dyskryminacji Polaków przez Brytyjczyków. Autorka pyta „kiedy będziemy zaakceptowani” i przytacza kilka przykładów, jakoby Polacy byli na Wyspach jakąś czarną owcą i kolejnym kozłem ofiarnym oskarżanym o stan gospodarki, służb publicznych i brak pracy dla młodych brytyjskich absolwentów.
 Trudno się zgodzić z tą tezą. Sam prowadziłem pilotażowe badania kierowane przez jeden z tutejszych uniwersytetów na temat dyskryminacji Polaków i trudno było znaleźć jakieś twarde podstawy. Oczywiście, że zdarza się mnóstwo przypadków nadużyć, łamania praw itd., ale dotykają one każdej grupy etnicznej, nie tylko Polaków, i dotyczą raczej świadomości praw ze strony migrantów, aniżeli jakiegoś systemowego i strukturalnego systemu dyskryminacji. Problem z tekstem Łojek-Magdziarz polega na tym, że z kategorii kraju pochodzenia, etniczności czyni przyczynę, jakąś kategorię wyjaśniającą. W rzeczywistości to jedynie dodatek do tego, co jest po prostu ostrą konkurencją na otwartym, europejskim rynku pracy generującą różnorakie napięcia społeczne. Oczywiście, że zdarzają się różne przypadki i dajmy na to w Belfaście czy małej dziurze na północy można dostać w zęby, kiedy w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie powie się coś po polsku/słowacku/czesku/litewsku. Ale to wszystko jest bardzo odległe od dyskryminacji w takich barwach, jak to przedstawia autorka tekstu w „Guardianie”. W Wielkiej Brytanii do dyskryminacji dochodziło na przykład w latach 60. i 70., kiedy dzieciom ze smagłą cerą z subkontynentu zakazywano uczęszczania do pewnych szkół, kiedy istniała niepisana reguła niewpuszczania kolorowych do zawodów typu policjant czy adwokat lub szło się do więzienia za homoseksualizm. To jest dyskryminacja.
 Oczywiście, że Polacy będą stereotypizowani i na potrzeby masowej konsumpcji ukazywani jako tacy lub inni – tak jak każdy stereotyp będzie on więcej mówił o jego autorze niż o tym, co opisuje. Stereotyp, o którym pisze autorka, jest doprawdy w wersji light – to, że Polacy fatalnie się ubierają, mają żółte zęby oraz jedzą karpie (co jest według Brytyjczyków barbarzyństwem bliskim jedzeniu kota) - jest raczej wskazówką dotyczącą brytyjskiej samooceny co do własnej higieny i kuchni. Mając kompleksy wobec wyglądu Włochów i kuchni Francuzów, wygodnie jest znaleźć kogoś, kto znajduje się niżej w hierarchii. Ale czy ze stereotypami można i należy walczyć?
Na pewno, ale należy to robić mądrze. Sądząc z masy wpisów pod omawianym tekstem, autorka potwierdziła jeden z gorszych stereotypów o Polakach, jaki jest dość silnie zakorzeniony w Europie: mianowicie tez że Polacy mają fioła na własnym punkcie, są przewrażliwieni „co się o nich mówi”, że straszliwie poważnie podchodzą do własnej historii i narodowości i o byle co będą się bić lub obrażać. Czytając tekst oczami Brytyjczyka, odnoszę wrażenie, że tekst stereotyp potwierdza i pod pewnym kątem bije zeń przyjemność z pławienia się w kulturze bycia ofiarą, bycia niezrozumiałym i poniżanym geniuszem z Europy Wschodniej. Żywa reakcja na tekst wskazuje jednocześnie, że ciekawość „co też ci Polacy o nas myślą?” jest nadal wśród Brytyjczyków niezaspokojona.

 *) Michał Garapich - antropolog społeczny; doktorant Instytutu Europeistyki UJ, pracownik naukowy Center for Research on Nationalism Ethnicity and Multiculturalism Roehampton University. Felietony Michała Garapicha, co tydzień w Gazecie Praca

poniedziałek, 07 stycznia 2008, cezaru

Polecane wpisy

  • Jest nagonka na Polaków czy jej nie ma?

    Nagonka prasowa na Polaków trwa - mówią jedni. Żadnej kampanii niechęci nie ma - twierdzą drudzy. No więc, jak to jest? Czy prasa brytyjska rzeczywiście na cel

  • Szariat na Wyspach -fakt (prawie) dokonany?

    Arcybiskub Canterbury, dr Rowan Williams powiedział, że wprowadzenie niektórych elementów prawa islamskiego do systemu prawa brytyjskiego jest nieuniknione. Stw

  • Im granice słabsze, tym mocniejsze

    Propozycja reformy ordynacji wyborczej za granicą przedstawiona przez Fundację Helsińską zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy padły tak konkretne propozycje. Do

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Wojtuś Ślawski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/07 21:32:48

);}>

-
Gość: Krzysztof Londyn, *.popl.cable.ntl.com
2008/12/21 23:28:19
Co do dyskryminacji pisałem już na róznych blogach i stronach internetowych. Chodzi konkretnie o dyskryminację na Wyspach. Zauważyłem się nie w jednym miejscu jak Czarnoskórzy krzyczą że są dyskryminowani. Zauważyłem, że tylko krzyczą. To oni dyskryminuja innych. Chcą aby wszyscy podporządkowywali się nim. Jeśli coś jest nie po ich myśli to objaw dyskryminacji. Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Anglii, całkiem inaczej myślałem o czarnoskórych. Myślałem, ze osoby któzy mieli juz z nimi doczynienie przesadzają. teraz jestem winien im przeprosiny. To my jesteśmy dyskryminowani.
Londyn
-
Gość: Karmela, 87.112.55.*
2009/05/08 19:49:00
Pisz za siebie. Jestem w Londynie od 4 lat i jeszcze nigdy nie zetknelam sie z dyksryminacja.