24 pażdziernika w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł o szesnastolatku, który mieszka i uczy w Polsce, mimo że jego rodzice wybrali życie na Wyspach.
Rodzice Olka wyjechali z Polski pierwszy raz 12 lat temu, wrócili do Łodzi i ponownie wyjechali. Znaleźli dom i pracę w Newcastle. Postanowili tam zostać na stałe.
Olek rozpoczął naukę w High School. Szkoła bardzo mu się podobała, miała bogate wyposażenie, dbała o uczniów. Po półtora roku Olek postanowił dokończyć edukację w Łodzi. Zamieszkał u babci i chodzi do szkoły publicznej.
Jego rówieśnicy nie rozumieją jego wyboru.
Cały artykuł Marcina Markowskiego w "Gazecie Wyborczej": "Koledzy z klasy mówią: Zwariował, że wrócił"
Komentarze czytelników: J.B., Hiszpania: Moich dwoje dzieci urodzonych i wychowanych w Hiszpanii wybrało Polskę, ja mieszkam tutaj już 34 lata. Dziwne są czasami koleje losu. Pozdrawiam.
Roxana: Artykuł „Koledzy z klasy mówią: Zwariował, że wrócił" powinien skłonić do refleksji wszystkich tych, którzy masowo wyjeżdżają z Polski za tak zwanym “lepszym życiem”. Każdy, kto decyduje się na wyjazd, powinien odpowiedzieć sobie na pytanie jakie ma priorytety w życiu.
Ja mam 26 lat i jestem w Anglii od ponad 2 lat. Pracuję jako Business Consultant w renomowanej światowej firmie. Przyjechałam do Anglii na studia podyplomowe z zamiarem zrobienia międzynarodowej kariery. Obecnie mam wspaniałą pracę i życie prywatne, któremu brak smaku i kwintesencji. Dzielę Olka problem, który skupia się głównie na powierzchownej mentalności angielskiego społeczeństwa. Konsumeryzm, alkohol i świat plotek to główne tematy rozmów nie tylko nastolatków, ale również młodzieży i dorosłych. Wydawałoby się, że tak nie jest w środowisku wykształconych profesjonalistów, ale różnica jest tylko w skali zjawiska, zamożniejsi więcej wydają, lepiej piją i wysublimowanie bywają. Wyjątki wśród Anglików, które nota bene istnieją zawsze i wszędzie, dzielą los nas, Polaków – emigrują. Ja, tak jak Olek, wracam do Polski za “lepszym życiem”. Pozdrawiam.
AM.: To absolutna prawda ze szkołami w Wielkiej Brytanii. Mój syn studiuje na trzecim roku na Uniwersytecie Walijskim w Aberytswyth. Na kierunku "Politycs and Intelligence Study". (...) Ma bardzo dobre wyniki w nauce. Spędza wiele czasu w uniwersyteckiej bibliotece i ma wielu kolegów nie-Brytyjczyków. Generalnie wystrzega się pracy podczas zajęć seminaryjnych z młodymi Brytyjczykami bo:
niewiele umieją, nie chce im się chcieć, ich poziom edukacyjny odbiega od ogólnie przyjętego poziomu polskiego, ale nie tylko polskiego, nie studiują po to, aby czegoś się nauczyć i rozwinąć, ale po to aby opóźnić wejście w dorosłość i wybawić się na całego.
Zapominamy, że polskie licea, szczególnie te profilowane, mają świetne programy i wymagają od ucznia dużego wkładu pracy, co nie zdarza się w kraju brytyjskim. (...) Młodzi Polacy widzą zalety polskiego systemu edukacyjnego w zderzeniu z systemem panującym w Wielkiej Brytanii i USA bardzo wyraźnie. Ciągle jeszcze mamy świetnie szkoły i świetną kadrę nauczycielską, o czym nasi panowie "decydenci" zapominają. Serdecznie pozdrawiam.
Ola: (...)Przeczytałam notatkę o Olku. Po raz pierwszy, po raz drugi; zdumiona ale i szczęśliwa, że ktoś ma tak podobne przeżycia do moich. Przede wszystkim jednak byłam poruszona słowami dyrektorki Łódzkiej szkoły.
Skończyłam polską podstawówkę, polskie gimnazjum i pierwszą klasę polskiego liceum. Do Anglii po raz pierwszy pojechałam mając 8 lat i choć to zabrzmi nieprawdopodobnie - wtedy też postanowiłam, że będę studiować w Cambridge i całą moją edukację starałam się podporządkować temu celowi. Stąd wybór prywatnej szkoły brytyjskiej, w której miałam zdać za dwa lata międzynarodową maturę. (...)
Obecnie jestem z powrotem w szkole, która przez ostatnie cztery lata stała się moim drugim domem. Otacza mnie młodzież ambitna; zdecydowana, że chce zmienić coś na lepsze. Nauczyciele traktują nas z szacunkiem, jak dorosłych. Nie twierdzę, że brytyjska szkoła jest gorsza pod względem programowym, bo programy niektórych przedmiotów pokrywają się (...). Tym, co poważnie różni polską szkołę od innych jest przygotowanie do życia, jakie nam daje; to, że uczy ona odpowiedzialności. Zawsze (...) byłam dumna z metody stosowanej w polskiej szkole. Słowa dyrektorki łódzkiej szkoły wzburzyły mnie. Czy naprawdę młodzież pochodząca ze środowisk bez problemów nie ma motywacji do nauki? (...) czy słowa pani dyrektor znaczyły, że gdy stopa życia w Polsce poprawi się, gdy Polska będzie bogatsza i będzie miała udogodnienia, czy wtedy nasza szkoła też przestanie być taką fantastyczną instytucją - uczącą jak sprzeciwiać się, jeśli trzeba, jak walczyć o to w co się wierzy i jak żyć w zgodzie z ludźmi nie stając się jednocześnie tylko fragmentem masy bez wyrazu...?
Dana Sobieraj: Niestety nie mogę odnieść się do szkół angielskich, ale mam duże rozeznanie w niemieckich.
Moje starsze dziecko chodziło do niemieckiego przedszkola i do niemieckiej szkoły podstawowej. Uważam, że dużo wyższy jest poziom nauczania w Polsce, ale oczywiście bardzo ważnym czynnikiem jest nauczyciel. Od jego chęci i zaangażowania zależy uzyskana wiedza uczniów i ich chęć do nauki oraz działania. Moja córka teraz uczęszcza do 2 klasy 20. Gimnazjum w Warszawie. Obie jesteśmy bardzo zadowolone ze wszystkich nauczycieli, ale najbardziej nauczyciela matematyki i wychowawcy z powołania, którego ja znałam wcześniej z opowiadań mojej koleżanki z pracy, której syn uczęszczał też do klasy tej Pani.
Właśnie od takich nauczycieli nasze dzieci mogą wiele się nauczyć nie tylko z punku widzenia wiedzy, ale kultury osobistej i zaangażowania. Trzeba po prostu, żeby "komuś się chciało", a niestety teraz niewiele jest takich osób. Pozdrawiam.
Marta: Witam, mój chłopak wrócił. W zasadzie nigdy nie wyjeżdżał. Polak, ale urodził się w Anglii. Po studiach postanowił spróbować tutaj. Masa formalności, Zniechęcające procedury... Ale się uparł. Od miesiąca pracuje i kontynuuje studia na polskiej uczelni. Wszyscy się dziwią. Tam miałby wszystko na wyciągnięcie ręki plus rodzinę i przyjaciół. Tu jest prawie sam, o wszystko musi walczyć, zarabia tyle, że wstyd mu się przyznać znajomym w Anglii i tym, co teraz wyjeżdżają... Ale jest w Polsce. I jeszcze nie myśli o wyjeździe. Pozdrawiam.