O emigracji, dla emigracji i dla tych co w Polsce


Blog > Komentarze do wpisu
Jarosław Koźmiński, redaktor "Dziennika Polskiego" w Londynie

Myślę, że 20-30 proc. wyjeżdżających z kraju zostanie na stałe poza granicami Polski. W wypadku Wysp będzie to dobre 300 000 ludzi - mówi Jarosław Koźmiński z „Dziennika Polskiego” .

Co musi zmienić się w Polsce:
1. Po pierwsze Polska powinna być bardziej europejska. Stosować się do norm i standardów, które z sukcesem przestrzegają inne kraje. Dojdziemy do tego, ale ... to kwestia jednego pokolenia.
2. Powinniśmy stawiać na rozwój gospodarczy.
3. Państwo powinno zaufać bardziej swym obywatelom, szczególnie tym samodzielnie myślącym. Ułatwiać ludziom zakładanie i prowadzenie biznesu.
Czy Polacy będą wracać do domu? Myślę, że 20-30 proc. wyjeżdżających z kraju zostanie na stałe poza granicami Polski. W wypadku Wysp będzie to dobre 300.000 ludzi. Pozostali wyjeżdżają z Polski sezonowo , okazjonalnie.
Na kogo zagłosują emigranci? Czy wierzą w zmiany i pójdą na wybory? W zeszłych wyborach w Anglii wygrał Tusk. Polacy na Wyspach są zainteresowani wyborami i myślę, że mogą polityków zaskoczyć frekwencją. Dziś mija termin rejestracji i będzie nieco ponad 50 tys. zgłoszeń.
Co mnie denerwuje w Polsce? Przeszkadza mi brak szacunku do pracy. Cieszy, że na Wyspy przyjeżdża dużo młodych ludzi, dla których etos pracy jest wartością szczególną. Brytyjczycy bardzo to cenią. Ci ludzie - jak to młodzi - chcą pracować, chcą się uczyć, albo powłóczyć po świecie. Szukają sposobu na życie.
Ale są rozpoznawalni, jako dobrzy pracownicy, ambitni i zaradni ludzie. Przestrzegam jednak przed hurraoptymizmem lansowanym przez polskie media. Przeniesienie swej nieporadności życiowej z Polski do Anglii ma często bolesne a w skrajnych wypadkach nawet tragiczne skutki.
Czy wrócę do Polski? Na ten moment i moje 40 lat jest mi tu dobrze, mogę żyć aktywnie w miejscu, które lubię. Pytanie: czy w Lublinie, czy w Londynie? - odpowiedź nasuwa się sama.
Wiem jednak, że za jakiś czas będzie mi odpowiadało co innego. Mam do czego wracać, w perspektywie ten powrót jest.
Ocena zabiegów polityków o emigrantów, w tym rządowej akcji "Powrót"? Wszystkie wypowiedzi spotkały się z dużym zainteresowaniem. Z perspektywy Londynu najważniejszy był Donald Tusk, bo jego wizyta była zorganizowana z największym rozmachem. Ale nikt nie wierzy obiecującym abolicję podatkową. Właściwie wszyscy przedwyborczo obiecują nie tyle abolicję, ile to że się tym zajmą...

* Dziennik Polski to jedyna polskiej gazety codziennej w Londynie (ukazuje się od 1940 r.). Jarosław Koźmiński wyjechał do Anglii pisać doktorat o środowiskach emigracyjnych, rozpoczął pracę na pół etatu, kiedy otrzymał półroczne stypendium postanowił przedłużyć pobyt w Londynie. W "Dzienniku" od ośmiu lat. Strona: www.dziennikpolski.co.uk

wtorek, 16 października 2007, 17wojewodztwo

Polecane wpisy

  • Przemysław Pyclik, 'Greenisland.ie'

    To, że nie interesujemy się polityką i życiem publicznym, ułatwia oszukiwanie nas w kampaniach wyborczych i sprawia, że głosujemy na tych, co obiecują coś za da

  • Jakub Świderek, 'Głosik'

    Emigrantom nie potrzeba obietnic polityków, których wiedza o sytuacji przeciętnego polskiego emigranta jest bardzo ograniczona bądź żadna - mówi Jakub Świderek

  • Piotr Sven Dąbrowski, 'ProgressForPoland'

    Myślenie że „My” tu w Polsce wiemy a „Wy" za granicą nie, jest żenujące i prowadzi donikąd - Piotr Sven Dąbrowski z portalu "Progr

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
xiv
2007/10/17 12:15:53
Pytanie: Kto z młodej emigracji czyta Dziennik Polski? Ja nie jestem już młodą emigracją :) i czasem go podczytuję, ale to Dziennik to jest głos ludzi powracających.
-
xiv
2007/10/17 18:51:18
winno być: "ale Dziennik nie jest to głos ludzi powracających"
-
Gość: frank, 194.60.85.*
2011/01/05 21:26:55
Redaktor Kozminski to paw zapatrzony w siebie. Dziennik traktuje jak wlasny folwark. Nie dopuszcza do glosu inne piora a Emigracji wmawia ze piora wymarly. Najczesciej posilkuje sie tymi ktorzy wpisuja sie w zaklamywany swiat wzajemnej adoracji, bardzo czesto sitwy trwoniacej dorobek poprzednich pokolen
Frank
-
Gość: Semek, *.range86-179.btcentralplus.com
2011/01/07 12:14:46
Jarek to nie tylko paw, to cwaniutki spryciarz, połączenie lisa z wężem. Przy pomocy żony (księgowa "Dziennika" Gogolińska) pasożytuje na 90letnim, nadal przyklejonym do stołka społecznego Szymonie Zarembie, powierniku Fundacji Kulturalnej (ta fundacja to coś takiego, jak wójt bez wsi), na innych bezrozumnych i na emigracyjnych organizacjach. "Dziennik Polski" sprowadzili na psy. Jest to "dzienniczek śmietniczek". Leci w nim taśmowo każdego tygodnia 7-8 felietonów tych samych autorów. Redaktor nie musi wysilać głowy, czym zapełnić szpalty, "Dzienniczek" pisze się sam. Dotują go naiwni. Semek
-
Gość: Lublianin, *.torun.mm.pl
2012/10/12 21:25:05
Panowie: Semek & Frank, to szokujące, jak wyrażacie się o p. Koźmińskim.
Znany on jest w Polsce, jako ten, który uratował "Dziennik" od bankructwa!
Jest skuteczny!
Dzięki niemu "Dziennik" nadal egzystuje.
Kochani, to podstawowa zasada: jak chcesz coš dokonać, musisz tańczyć razem z sitwą, dawniej zwaną kliką pozytywną.
Czy Jego działalność jest szkodliwa?
Chyba nie, te pijane czubki przed POSK-iem mu nie zagrażają.